W Indiach jesteś cały czas zszokowany, zdumiony i zdumiony: Steve McCurry

Steve McCurry o pierwszych zdjęciach, jakie zrobił w Indiach, co przyciąga go do kraju i nowej książki.

Pociąg przejeżdża obok Taj MahalPociąg przejeżdża obok Taj Mahal

Trzydzieści osiem lat, ponad 80 wizyt i niezliczone obrazy — romans fotografa Steve'a McCurry'ego z Indiami jest stary. 65-letni nowojorczyk przybył do Indii w 1978 roku (co ostatecznie doprowadziło go do Afganistanu w 1979 roku, gdzie wyprodukował swoje najbardziej kultowe dzieło), i od tego czasu McCurry uczynił ten kraj swoim własnym. Jego ramy łączą w sobie wyraźną grę światła i koloru, tworząc niezwykłe tematy, niezwykłe i przyziemne — czy to seria India by Rail, czy seria Monsoon.



26 października ukaże się jego książka poświęcona wyłącznie Indiom, zatytułowana Steve McCurry: Indie (Phaidon). Zawiera 96 ​​fotografii, niektóre łatwo rozpoznawalne (na przykład kobiety w czerwonych sari skulonych podczas burzy piaskowej w Radżastanie), a inne nie, wraz ze wstępem autora Williama Dalrymple'a. Następnie 18 listopada odbędzie się wystawa w The Rubin Museum of Art w Nowym Jorku, we współpracy z Międzynarodowym Centrum Fotografii. Analizuje swoje zaangażowanie w Indie w postaci portretów, pejzaży i obrazów dokumentalnych w nadchodzących projektach , wielokrotnie nagradzany artysta otwiera się na temat Indii i nie tylko.



Fragmenty wywiadu:
Pierwszy raz przyjechałeś do Indii w 1978 roku. Czy pamiętasz pierwsze zdjęcie, które zrobiłeś i gdzie?
Mam bardzo niejasne wspomnienie. Wylądowałem w Delhi. Stamtąd udałem się do Dehradun i kontynuowałem do Mussoorie. Musiałem napisać historię o wiejskich pracownikach służby zdrowia. Przypomina mi się, że padał śnieg i po śniegu chodziły małpy. Uderzył mnie fakt, że scena była trochę nieprawdopodobna. Ludzie, którzy słyszą o tym kraju, często myślą o jego tropikalnej pogodzie i upale. Ale oto był śnieg. Ale to było tak dawno, że mógł to być sen. Oczywiście robiłem zdjęcia, ale nie wiem, gdzie są teraz.



Twoja praca często łączy teraźniejszość z przeszłością. Weźmy na przykład swoje zdjęcie pociągu przejeżdżającego przez XVII-wieczny Taj Mahal z 1983 roku. Masz również doświadczenie akademickie w historii.

Bruno BarbeyBruno Barbey

Czy świadomie próbujesz połączyć się z przeszłością?
Jako fotograf, turysta, a nawet podróżnik, jedną z najbardziej fascynujących rzeczy w Indiach jest to, że przeszłość i teraźniejszość są już ze sobą powiązane. Masz najnowocześniejszą technologię, ale z drugiej strony wciąż masz obszary, które zabierają Cię z powrotem, mimo że nie są takie, jak 100 lat temu. Czasami te dwa się zderzają. Podobnie masz również skrajne bogactwo i skrajne ubóstwo. Kiedy zderzają się skrajności, jest to wizualnie zapierające dech w piersiach.



Od ponad 30 lat odwiedzasz Indie. Czy czujesz się teraz jak wtajemniczony?
Czuję się bardzo dobrze i czuję się jak w domu z kulturą i zabytkami Indii. Ale nawet w Nowym Jorku, gdzie mieszkam i płacę podatki, nie znam innych małych części miasta. Zabierz mnie tam, a poczuję się jak turysta, outsider. To takie ogromne miasto i patrzę na nie z zewnątrz. W ten sam sposób, chociaż czuję się bardzo dobrze w Indiach, zawsze czuję się trochę outsiderem. Moim zdaniem jedyne miejsce, w którym czujesz, że należysz, to miejsce, w którym mieszkałeś w małej wiosce i znałeś wszystkich. Ale jeśli wysiądę na niewłaściwej stacji w Nowym Jorku, równie dobrze mógłbyś umieścić mnie w środku Kalkuty.



Po zrobieniu zdjęcia afgańskiej dziewczynie namierzyłeś ją i odwiedziłeś ją ponownie. Czy często odwiedzasz osoby, które sfotografowałeś?
Często, gdy fotografuję na ulicy, moje spotkania z ludźmi są krótkie. Wyobraź sobie, że jesteś w wiosce w Indiach, a ktoś nadchodzi ścieżką, a ja robię zdjęcia. Potem kontynuują swoją drogę, a ja idę własną. Chociaż to świetne zdjęcie, ale kim była ta osoba? Jeśli przyjadę do Indii po roku lub dwóch, może nie będę mógł wrócić do tej samej wioski. Spędzam dużo czasu w pociągach w Indiach i jest tak dużo ludzi w tranzycie. Robię dużo zdjęć, ale ich imion nie wziąłem, bo to nie jest takie ważne. Ponowne odwiedzanie ludzi byłoby nużące. Powiedziałbym, że przypadkiem odwiedziłem kilka, ale świadomie nie szukałem ludzi. To rzadkie.

Wielbiciel niesie posąg Ganesha na plaży Chowpatty w Bombaju; chłopiec w trakcie lotu w Jodhpur; krawiec nosi swoją maszynę do szycia podczas powodzi w PorbandarWielbiciel niesie posąg Ganesha na plaży Chowpatty w Bombaju; chłopiec w trakcie lotu w Jodhpur; krawiec nosi swoją maszynę do szycia podczas powodzi w Porbandar

Czy w latach spędzonych na frontach w różnych krajach — w afgańskiej wojnie domowej, w islamskim powstaniu na Filipinach lub w konflikcie irańsko-irackim — napotkałeś momenty, z których odpuściłeś, ponieważ temat był zbyt delikatny?
Nie powstrzymałem się przed fotografowaniem, chyba że myślę, że ludzie nie chcą, abym je fotografował. Musisz to uszanować. Jeśli masz okazję komuś pomóc, odłóż kamerę i pomóż oczywiście jak normalny człowiek. W przeciwnym razie musisz sfotografować to, co znajduje się przed obiektywem. Zawsze możesz zdecydować, czego nie używać po powrocie do studia lub biura. Nie sądzę, że powinieneś się cenzurować. Odłożyłem aparat tylko wtedy, gdy chciałem uszanować prywatność fotografowanej osoby.



Wracając do Indii, zbadałeś wiele tematów i tematów – czy to powodzie, wiara, pomniki i tak dalej. Czy jest jakiś element, który przyciąga Cię do tego kraju, to co łączy jego różnorodny krajobraz kulturowy?
Jeśli pochodzisz z zewnątrz i są to rzeczy, z którymi nie dorastałeś, jest to tak bogate wizualnie, że twój umysł staje się aktywny. Zwykle, gdy idziesz, nie myślisz o otoczeniu, nie zachwycasz się. W Indiach jesteś tak często zszokowany, zdumiony i zdumiony. Niezależnie od tego, czy idziesz Connaught Place, czy Marine Drive, jesteś w ciągłym stanie euforii. Dla fotografa czy pisarza jest tyle materiału, który jest cudowny, dziwny i dziwaczny.



Masz również doświadczenie w kinematografii. Gdyby nie fotografia, czy byś się tym zajął?
Absolutnie! Bardzo chciałbym zostać dokumentalistą. Odkąd skończyłam szkołę, nigdy nie miałam na to okazji. Nigdy do tego nie dążyłem, ale myślę, że zrobienie filmu dokumentalnego, a nawet fabularnego byłoby świetną zabawą i wyzwaniem. Z całym procesem dźwięku i edycji możesz zrobić o wiele więcej.

Czy jest jakiś inny kraj, który cię zafascynował tak jak Indie?
Tybet, Birma, Etiopia, Kuba i Afganistan. Jednak Indie mają największą głębię w porównaniu z jakimkolwiek innym krajem na świecie. Kraje takie jak Rosja i Chiny też są ogromne, ale Indie są na innym poziomie. Zmienia się i dramatycznie, odkąd tam pojechałem.



Jakie są Twoje obecne i przyszłe projekty?
Właściwie mam zamiar być w Indiach na wycieczkę książkową, mniej więcej w czasie Festiwalu Literatury w Jaipur. Książka, Indie: Steve McCurry, ukaże się o tej porze w przyszłym miesiącu. Moja następna książka będzie dotyczyła czytania w różnych kulturach. W przyszłym miesiącu wracam na Kubę, aby tam kontynuować swoją pracę. Pracuję też nad trzema-czterema książkami jednocześnie.



różne rodzaje małych ptaków

Demokratyzacja fotografii zmienia sposób użytkowania obiektywu. Czy dostosowujesz się do nowej technologii, czy uważasz się za purystę?
Musisz się dostosować. Używam aparatu w telefonie komórkowym i zamierzam wykorzystać te zdjęcia do mojej następnej książki.