Powszechnie uważa się, że urdu narodził się w obozach wojskowych Delhi jako język, który zapożyczył słowa z różnych języków, aby żołnierze z różnych części mogli łatwo komunikować się ze sobą. (Ilustracja: Suvajit Dey) Ze scenariuszem Saifa Mahmooda
Były lata 90., kiedy Saghar Khayyami, lamentujący nad komunalizacją jedzenia, otrzymał owację na stojąco w popularnym Delhi Mushaira, kiedy zakończył swoje mocne wersety
Nafraton ke daur mein dekho toh kya-kya
ho gaja
Sabziyaan Hindu Huin, bakra Musalmaa'n
ho gaja
Niewiele wiedziałby, że wkrótce język, którym oczarował miliony Hindusów, spotka ten sam los – hindi stanie się hinduistą, a urdu muzułmańskim – a nawet gdyby to zrobił, z pewnością nie spodziewałby się, że zostanie uznany za obcy. język w tym samym państwie, w którym kwitł. Niedawna propozycja Uniwersytetu Panjab przeniesienia Wydziału Urdu do Szkoły Języków Obcych nie tylko sprzeciwia się udowodnionym faktom historycznym i jest sprzeczna z Konstytucją Indii, ale także bezwstydnie obraża bezkonkurencyjny wkład Pendżabów w urdu.
Czy urdu jest językiem obcym? Powszechnie uważa się, że urdu narodził się w obozach wojskowych Delhi jako język, który zapożyczył słowa z różnych języków, aby żołnierze z różnych części mogli łatwo komunikować się ze sobą. Znany krytyk Shamsur Rahman Faruqi nie zgadza się jednak i utrzymuje, że jest to język, którym posługiwali się mieszkańcy dzielnicy Mogołów Delhi, która ze względu na swoje wzniosłe położenie nazywała się Urdu-e-Moalla-e-Shahjahanabad [Wielkie Miasto z Szahdżahanabadu]. Tak czy inaczej, nie ma wątpliwości, że język „narodził się i wychował” w Indiach, a do połowy XVIII wieku stał się lingua franca większości północnych Indii i Dekanu.
Językiem mówionym mieszkańców pasa urdu-hindi zawsze był hindustański – mieszanka urdu i hindi. Nikt nigdy nie używał w rozmowach ani sanskrytyzowanych słów hindi, ani persyjskich czy arabskich słów urdu; a do połowy XX wieku język był pisany zarówno pismem nastalikh lub urdu, jak i pismem dewanagri lub hindi.
Kiedy skończyły się rządy brytyjskie, niepodległość kosztowała. Kosztem był podział kraju według linii religijnych na Indie i Pakistan. Podział spowodował dziwne rzeczy, a jednym z nich było wyobcowanie Urdu. Dzięki ukradkiem opracowanemu w celu unicestwienia pisma urdu, zgodnie z jakąś absurdalną logiką, język ten zaczął być utożsamiany z muzułmanami i Pakistanem, a co za tym idzie, był stopniowo wykluczany z kursów na poziomie podstawowym. Nic nie mogło być dalsze od prawdy, ponieważ urdu przekracza granice religijne i etniczne i historycznie działa jako świecki pomost między różnymi społecznościami w północnych Indiach.
Mir, Ghalib, Iqbal i Faiz nie byli jedynymi mistrzami języka. Swoje bogactwo zawdzięcza w równym stopniu pismom Brija Narayana „Czakbasta”; Tilok Chand „Mahroom”; Pandit Hari Chand „Akhtar”; Ram Lal Bhatia „Fikr Taunsvi”; Raghupati Sahay „Firak Gorakhpuri”; Anand Narain Mulla; Jagannatha Azada; Dewan Ram „Khushtar Girami”; i Pandit Anand Mohan Zutshi „Gulzar Dehlvi”, żeby wymienić tylko kilka. Jednak pomimo szerokiego zasięgu języka i jego świeckiej atrakcyjności, podstęp zadziałał i do lat sześćdziesiątych pismo urdu prawie całkowicie zniknęło ze szkół i zostało ograniczone tylko do madras lub wydziałów urdu na uniwersytetach i w kolegiach. W 1969 roku, kiedy rząd postanowił uczcić setną rocznicę śmierci Ghaliba, wzburzony Sahir Ludhianvi napisał:
Jis ahd-e-siyaasat ne ye zinda zubaan kuchli
Nas ahd-e-siyaasat ko marhoom ka gham
Kyon hai?
Ghalib jise kehte hain urdu ka hi shaayar tha
Urdu pe sitam dha kar Ghalib pe karam
Kyun hai
A jednak, chociaż scenariusza prawie nie uczono, poezja urdu wciąż fascynowała publiczność w mushairas. W 1954 r. Sir Shri Ram, założyciel DCM, zaczął organizować doroczne mushaira w Delhi ku pamięci swojego brata, Sir Shankara Lalla „Shankara” i syna, Lali Murli Dhar „Shad” – oboje byli poetami urdu. Znany jako Shankar-Shad Mushaira, wciąż odbywa się co roku w Modern School, Barakhamba Road.
Kino jest prawdopodobnie najpotężniejszym czynnikiem wpływającym na indyjskie społeczeństwo. Być może nie słyszeliśmy o przemówieniu Nehru „Tryst With Destiny”, ale na pewno pamiętamy dialogi Sholaya. Dziś, jeśli nie można sobie wyobrazić filmów hindi bez ich melodyjnych piosenek i niezapomnianych dialogów, to z powodu nieustannej infuzji urdu w Bollywood.
Podczas gdy w Indiach państwo sanskrytyzuje język hindustański, obecnie pisany wyłącznie w Devanagri, w Pakistanie język ten jest „islamizowany” przez dodawanie coraz większej liczby słów arabskich. Pomimo polityki językowej po obu stronach granicy, urdu wciąż czaruje zwykłego człowieka.
Ostatnie lata przyniosły to, co niektórzy komentatorzy nazywają „odrodzeniem” lub „odrodzeniem” urdu w Indiach, zwłaszcza poezji urdu. Młodzi mężczyźni i kobiety, w większości których pierwszym językiem nie jest urdu, wykazują nie tylko niesamowite zainteresowanie literaturą tego języka, ale także znakomicie piszą. Istnieje również rozkwit wydarzeń literackich w języku urdu, na czele którego stoi wspaniała Jashn-e-Rekhta.
Zmienia się romans pluralistycznych Indii, jaki zawsze malowała poezja urdu. Jej niewinność zanika, ustępując miejsca gniewowi i nienawiści. Polityka społeczna, której Urdu zawsze brzydziła się, połyka sam język. Ale musimy zachować nadzieję. Urdu nie można zabić — symbole miłości są nieśmiertelne, a urdu jest najprawdziwszym symbolem miłości w Indiach.
(Saif Mahmood jest rzecznikiem Sądu Najwyższego Indii i autorem książki Ukochane Delhi: Miasto Mughal i jej najwięksi poeci)