Mówi się, że na każdą osobę, która doświadcza FOMO lub „lęku przed utratą”, jest ktoś, kto odczuwa JOMO, czyli „radość z utraty”. (Źródło: Getty/Thinkstock) Kilka dni temu moja niesamowicie znudzona przyjaciółka siedząca wiele kilometrów dalej przeprowadziła ankietę online, w której zapytała ludzi, co robią/oglądają, aby się dobrze bawić w tym okresie kwarantanny i dystansu społecznego. Odpowiedziałem na jej ankietę, mówiąc, że to właściwie podsumowuje moje normalne życie, ponieważ identyfikuję się jako introwertyk.
Odpisała: A więc, jak się czujesz teraz, gdy cały świat opowiada się za twoim stylem życia?
Właśnie przerwałem, aby zastanowić się nad powagą jej wypowiedzi, kiedy inny przyjaciel podzielił się przebiegłym memem, który sugerował, że kryzys koronawirusa nie wpłynie na życie introwertyka, ponieważ dystans społeczny i tak jest ich sposobem na życie. I pozwoliłem jakiejś perwersyjnej części mojego mózgu wyobrazić sobie, jak pompuję pięścią do faktu, że mój skrajnie ekstrawertyczny kumpel (koleżanki) musiałby teraz zrezygnować ze mnie, w przeciwieństwie do mnie łuszczącego się na nich, zgodnie z ogólnokrajową dyrektywą, aby dystans społeczny był zaimplementowane pronto.
rośliny, które nie potrzebują światła
I choć wydawało się to pocieszające, przypomniałem sobie, że jestem introwertykiem, a nie socjopatą. A obecny światowy kryzys ma na mnie wpływ. Dręczy mnie ta niepewność, podobnie jak fakt, że mój ojciec nadal ma się pojawiać w pracy. Jestem wściekły, że ludzie nadal panika-kup i zapasy niezbędne i nieistotne przedmioty gospodarstwa domowego bezmyślnie. Jestem zszokowana sugestią, aby mocz krowy był uważany za antidotum na śmiertelnego wirusa. Zastanawiam się, czy następny będzie łajno krowie – z sekcją nalegającą na spożywanie go jako placka wieczorem chai .
Wszystko to mnie niepokoi; ale dystans społeczny? Nie tak bardzo.
okazuje się, że przez całe życie dystansowałem się społecznie
— Aparna Nancherla (@aparnapkin) 18 marca 2020 r.
Nie czuję potrzeby, aby dowiedzieć się, co robią inni, aby zapewnić sobie rozrywkę. Od wieków żyję we własnej głowie. Mogę to robić jeszcze przez jakiś czas. Ale czy to w jakikolwiek sposób sugeruje, że lubię izolację?
Pfft. Nie.
Żaden introwertyk nie cieszy się izolacją. Po prostu bardziej cenimy sobie „ja czas, ja przestrzeń”. Dlatego dość irytujące jest to, że ludzie używaliby zamiennie terminów „dystans społeczny” i „samoizolacja”. nie jestem w izolacji; Jestem z rodziną – zamknięta w domu, starając się zapewnić bezpieczeństwo sobie i innym.
Pochodzący z Bengaluru Agomoni Bose (33 l.), kierownik projektu w wiodącej organizacji pozarządowej, zgadza się ze mną. Mówi mi, że ten okres wcale jej nie frustruje. Pracuję w domu, ale gdybym nie musiał pracować, czytałbym jak szalony; lub obejrzałeś coś na Netflix; lub zrobił jakieś liternictwo i pisanie; lub wybrali się na przejażdżkę, oczywiście bezpiecznie, nigdzie nie wchodząc. Jest tak wiele do zrobienia, mówi, dodając: może to być frustrujące dla młodych ludzi, zwłaszcza dzieci, które nie mogą wyjść lub tych, które nie mogą spędzać czasu ze sobą. Jestem ekstrawertykiem na wskroś, ale bardzo zależy mi na tym, aby nie zachorować i nie szerzyć choroby.
W przeciwieństwie do Bose nie mogę myśleć o sobie jako o ekstrawertyce. I tak jak ja, każdy introwertyk zgodzi się z tym, że sporadyczne dystansowanie się sprawia nam przyjemność. Nie chodzi o to, że wychodzenie z domu nie sprawia nam przyjemności; my robimy. Po prostu szybciej się męczymy. A potem musimy schować się w naszych skorupach i naładować nasze społeczne baterie. Tak więc w pewnym sensie dystans społeczny nie ma większego znaczenia w życiu osoby, która i tak myśli o pomysłowych sposobach na złuszczanie się.
Jedną z rzeczy, których nauczyłem się w tym okresie kryzysu, jest to, że wszystko inne jest nieistotne, a ekstrawertycy mogą „żyć jak introwertycy”, jeśli wymaga tego natura.
Introwertycy szybciej się wyczerpują. A potem muszą schować się do swoich skorup i naładować swoje społeczne baterie. (Źródło: Getty/Thinkstock) Dziennikarz Jahnavi Chakravarty (31 l.) również identyfikuje się jako ekstrawertyk. Ale mówi, że gdy cieszy się pobytem w domu, w wybuchach staje się niespokojna. Zaczynam zdawać sobie sprawę, że przebywanie w domu usuwa wiele stresu związanego z publicznymi dojazdami. Właściwie czuję się bardziej produktywna pracując w domu, ponieważ ciągłe mycie/odkażanie rąk w biurze było stresujące.
Chakravarty mówi, że postanawia być w tym pełnym optymizmie. Trzymanie się z dala od ludzi nie jest straszne; Właściwie bardziej przerażająco jest spotkać się z nimi teraz, ponieważ nie wiesz, kto gdzie był. Tak, w weekendy jest ciężko, ale wybieram zakupy online, rozmowy FaceTime, cyfrową rozrywkę i spędzanie czasu ze sobą i rodziną – mówi.
JOMO kontra FOMO
zwierzęta z tropikalnego lasu deszczowego
Od jakiegoś czasu toczą się nieustanne debaty na temat tego, czy osoba szuka radości, gdy traci kluczowe momenty w życiu społecznym, czy też się jej boi. JOMO, czyli „radość ominięcia” i FOMO „strach przed ominięciem”, jako dwa różne idee, zawsze się ze sobą kolidowały. Mówi się, że na każdą osobę, która doświadcza FOMO, jest ktoś, kto czuje JOMO.
jakie krzewy posadzić przed domem
Teraz wydaje się, że między nimi wystąpił bardziej szary gradient – lub środek. W najlepszym razie ludzie zaczynają rozumieć, że są na łasce tej bezprecedensowej sytuacji.
Jako an #introwertyk , nie zmagam się z samotnością. Uwielbiam być sam. Uwielbiam anulować moje zobowiązania. Zmagam się ze śmiertelną chorobą atakującą najsłabszych z nas i niepokojem zastanawiania się, jaki będzie świat, zanim to się skończy. #koronawirus
- Jenn Granneman (@JennGranneman) 17 marca 2020 r.
Introwertyczka i dziennikarka mieszkająca w Bombaju, Shrishti Negi (25) mówi mi, że nie doświadcza FOMO. Chciałbym wierzyć, że praktykuję samoizolację od 15 lat. Tak więc czuję, że każdy dzień jest taki sam jak dzień wcześniej – tyle że teraz jest ta stała lęk o tym pojawiającym się kryzysie zdrowotnym. Bycie introwertykiem nie ma nic wspólnego z nikim innym; właśnie tego potrzebuję. Zawsze siedzę w spodniach od dresu, przeżuwam francuskie tosty i pochłaniam niekończące się koreańskie dramaty. Lubię samotność, więc nie sądzę, żeby ktokolwiek musiał mi współczuć, kiedy mówię, że nie lubię wychodzić lub nie mam wielu przyjaciół – mówi.
Frustracja introwertyka
Tak, introwertycy również czują się sfrustrowani i sfrustrowani. Przede wszystkim strach przed nieznanym nęka wiele umysłów.
Dwudziestotrzyletnia Anandamayee Singh, pisarka z Delhi, mówi, że kiedy po raz pierwszy musiała poddać się kwarantannie, była podekscytowana, ponieważ nie musiałaby widywać się z ludźmi, siedzieć w łóżku, czytać i oglądać Netflixa. Ale potem zacząłem czuć się sfrustrowany, że nie mogłem wyjść; i zdałem sobie również sprawę, jak ważne jest to dla mojego zdrowia psychicznego. Już krótki spacer robi ogromną różnicę w mojej depresji. Więc tak, nawet jako introwertyk jest to trudne, ponieważ ludzie muszą wyjść i wejść w interakcję tylko po to, aby zachować równowagę, mówi.
Podsumowując
Chciałbym powiedzieć przyjaciołom, a co za tym idzie, światu, że choć introwertycy są najbardziej niezrozumianą grupą, są również stosunkowo bardziej pragmatyczni. I tak, pozornie świat wydaje się akceptować nasz „sposób życia”. Ale nie zapominajmy, że nie ma już tutaj „nas” i „ty”. To globalny kryzys, z którym borykają się społeczności na całym świecie. Tak więc, ekstrawertyk czy nie, trzymaj te kociaki z daleka i bądź bezpieczny. To też minie.