Serce to samotna kobieta

Malika Amar Shaikh spogląda wstecz na życie ściśle związane z lewicą i ruchami Dalitów, zepsucie jej małżeństwa z poetą Marathi Namdeo Dhasalem i na to, dlaczego postawiła to, co osobiste, nad tym, co polityczne.

Malika Amar Shaikh, Namdeo Dhasal, dalit, maharasztra, maharasztra dalit, ruch dalitów w indiach, ruch lewicowy dalitów, marathi poeta dhasal, wiadomości o stylu życia, indian express, niedzielne oko, oko 2016Mów, wspomnienie: zdjęcie Maliki Amar Shaikh i Namdeo Dhasala z jej albumu.

Żadnego drzewa nie pozostało do ochrony/ Gniazdo moich marzeń./ Ile lat minęło?/ Jedwabie mojej młodości były/ Zgarnięte w dziób kochanka/ A on odleciał



Minęły prawie trzy dekady, odkąd napisała te słowa w swoich wspomnieniach Mala Uddhvasta Vhaychay. Jednak upływ czasu nie przyćmił poczucia straty Maliki Amar Shaikh. Odwróciłam tę stronę, mówi, niechętnie opowiadając o latach, które zapisała w książce.



Kiedy książka, pierwotnie w Marathi, została wydana w 1994 roku, wywołała burzę. Nie były to tylko wspomnienia kobiety, która spotkała się z nadużyciami z rąk jej męża Namdeo Dhasala, rewolucyjnego poety Marathi i czołowej postaci politycznej. Wskazała również na sprzeczności w ruchu Dalitów w Maharasztrze w latach 70. i partii Dalit Panthers, która nim kierowała. Książka, przetłumaczona na angielski przez Jerry'ego Pinto jako I Want to Destroy Myself: A Memoir (Speaking Tiger), pozostaje równie potężna do dziś, ponieważ Shaikh jest historią kobiety rozdartej między osobistym a politycznym, lewicowym i dalitowskim ruchem, oraz jej miłość i nienawiść do Dhasal.



Światło zachodzącego słońca oświetla salon jej mieszkania z jedną sypialnią w Lokhandwala w Bombaju. Drobna, nieco wątła Shaikh siedzi na fotelu z obiema nogami do góry, jedną ręką przytrzymując grzywkę loków, podczas gdy drugą spoczywa na stole do pisania. Za nią, na półce z książkami, znajduje się fotografia z młodości, na której nieśmiało odwraca wzrok od aparatu. Opiera się na szeregu autobiografii, antologii, książek o polityce i marksizmie, gromadzonych przez lata przez Dhasala, jednego z założycieli Dalit Panthers. To te, których udało jej się nie sprzedać z braku pieniędzy. Do 2014 roku, kiedy żył Namdeo, jednym z wyzwań było podjęcie decyzji, co można sprzedać, mówi ze śmiechem 61-letni Shaikh.

W swojej książce opisuje sprzedaż stosów literatury komunistycznej i egzemplarzy magazynu „Soviet Land”, aby prowadzić gospodarstwo domowe. Wcześniej byliśmy bez grosza, bo wyrzucał pieniądze na ludzi i zwolenników lub inne drogie nawyki. W późniejszych latach były to jego choroby i leczenie. Najnowsza lista rzeczy, które sprzedałam, żeby przeżyć, to moja książka, mówi.



Wcześniej opierała się ofertom tłumaczeń. Jako pisarka i poetka nie chciała być postrzegana jako artystka wyciągająca łkawą historię dla sławy. Jednak po śmierci Dhasala Shaikh znalazł się w kłopotach finansowych. Cierpiąc na miastenię, zaburzenie nerwowo-mięśniowe, Dhasal spędził ostatnie sześć miesięcy swojego życia w szpitalu. Wydatki pochłonęły każdy posiadany grosz, zmuszając ją do sprzedania domu i samochodu po matce. Więc kiedy dwa lata temu przyszła do mnie ta oferta tłumaczenia na język angielski, nie odmówiłam – mówi. Książka została pierwotnie napisana jako pamiętnik, który Szejk prowadził od lat 80. XX wieku. Wymyka się konwencjonalnej narracji, opowiadając o dzieciństwie, mówiąc o fizycznym znęcaniu się w jej małżeństwie i mieszając to z jej analizą, gdzie załamał się ruch Dalitów.



Córka jednego z największych lewicowych intelektualistów i rewolucjonistów Maharashtry, Amara Shaikha, jej dzieciństwo było pełne zazdrości. Była chorowitym dzieckiem i walczyła z kilkoma chorobami. Ale była ulubienicą ojca. Jej wczesne lata spędziła w środowisku, które wychowało i pielęgnowało zarówno politykę, jak i sztukę. Jej ojciec był członkiem Komunistycznej Partii Indii i założycielem jej skrzydła artystycznego, Laalbaotaas Kalapathak, wraz z Annabhau Sathe i DN Gavankarem. Lok shahir, charyzmatyczny artysta używał swojego potężnego głosu i poezji, by wypowiadać się przeciwko uciskowi klasowemu, kastowemu i państwowemu. Odegrał ważną rolę w Ruchu Samyukta Maharashtra, a później w organizowaniu pracowników młynów.

Niektórzy z najlepszych, najwybitniejszych artystów i lewicowych intelektualistów byli częścią kliki Amara Shaikha i częstymi gośćmi w ich rezydencji Saat Rasta w (obecnie na południu) Bombaju. Jej matka, również komunistka, stała u boku ojca.



Jego przedwczesna śmierć w wypadku w 1969 r. wstrząsnęła światem Shaikha. Miała wszystkie 12 lat. Spotkała Dhasala siedem lat później. Miała 19 lat i rozmarzone oczy, a on był przystojny i charyzmatyczny. Co ważniejsze, był poetą, jakiego jeszcze nie widzieliśmy. Łamiąc normy ustalone przez konwencję, jego poezja wdarła się w ciebie i roztrzaskała. Mówiła o uciskanych, wyrzutkach żyjących na marginesie społeczeństwa. Mówi, że w jego pismach i polityce był idealizm i nadzieja.



Po krótkich zalotach pobrali się. Życie polityczne i obowiązki Dhasal oznaczały ciągły napływ gości i pracowników partyjnych do ich domu, co pozostawiało jej bardzo mało czasu z mężem. Ciągła presja gospodarza i gotowania wykończyła ją. Były również zepsute. Gdy picie Dhasala wymknęło się spod kontroli, kłótnie i bójki przybrały gwałtowny obrót. Rozstali się po narodzinach ich syna Ashutosha. W książce przyznaje z lekkim żalem, że macierzyństwo jest rolą, którą podjęła niechętnie, że tylko ją powstrzymywała, gdy próbowała opuścić Dhasal i kontynuować swoje życie w sztuce.

Mówi o jego niewierności, wstydzie i bólu, jakie jej to spowodowało, rozczarowaniu z powodu utraty mojego Namdeo. Ale Dhasal był zanurzony w swoim świecie. Zmieniał się, odpływał i nie mogłem nic zrobić, aby to powstrzymać. Kochałam jego towarzystwo, ale teraz nie czuł dla mnie potrzeby, pisze.



Shaikh nigdy nie opuścił Dhasal, decydując się zostać z nim do końca, opiekując się nim, gdy choroby opanowały jego ciało. W 1981 roku zdiagnozowano u niego miastenię. Która kobieta chce, by jej rodzina się rozpadła? ona mówi. Byłem mu oddany. Jak mogłem go zostawić w jego chorobie? A potem był Ashu. Kiedy kobieta ma do czynienia z matką, ta zawsze jest wyższa. Idea „rodziny” i „domu”, mówi Shaikh, zawsze była jej najważniejszym priorytetem, jej największym marzeniem. Być może zakorzenia się w moim pięknym, idealnym dzieciństwie, kiedy traktowano mnie jak księżniczkę. Mój ojciec miał czas dla rodziny, a ja nigdy nie widziałam, jak moi rodzice się kłócą, mówi.



Stanowisko, które zajęła, w końcu zdenerwowało zarówno feministki, jak i zwolenniczki ruchu Dalitów. Dla tych ostatnich była wymagającą żoną, która nie znosiła częstych podróży i życia publicznego męża. Dla wielu kobiet poddała się moralności klasy średniej i wybrała życie ze swoim ciemiężcą. Muzyczka klasyczna Neela Bhagwat, była nauczycielka muzyki i przyjaciółka Shaikha, która pomogła wydać angielskie tłumaczenie autobiografii, mówi, że to pytanie ją dręczyło: takie posunięcie wymaga ideologicznej odwagi, a Malika być może jej nie ma.

Shaikh przyznaje, że chociaż dwie najważniejsze postacie w jej życiu, jej ojciec i Dhasal, obaj reprezentowali silne ideologie, niekoniecznie przyjęła lub podążała za którąkolwiek. Uświadomiło mi to społecznie, ale nie wpłynęło na mnie ani na moje decyzje. Nie wzbudziło też we mnie zainteresowania polityką. Pozostałam zwolenniczką mojego serca, mówi. Często powtarzam, że udało mi się zdobyć kilka cech od ojca, ale żadnych od matki. Była aniołem, który potrafił kochać bezwarunkowo. Czekała na mojego ojca za każdym razem, gdy podróżował przez tygodnie razem. Przedłożyła ruch ponad swoje osobiste potrzeby. Może dlatego, że ona też była komunistką. Nigdy nie mógłbym być taki jak ona.



Choć mogła być niechętna, Shaikh została rzucona w świat polityki, którą tak pogardzała. Została głową Dalit Panthers po śmierci Dhasala i jest obecnie zajęta spotkaniami, które prowadzą do wyborów ciała obywatelskiego w 2017 roku w Maharasztrze. Moc nie przyćmiła jej perspektywy. Ma świadomość, że jest tylko figurantem imprezy, której dziś prawie nie ma: żona Namdeo i córka Amara Shaikha. Czyta się dobrze na papierze.



Ironia tego nie umyka Szejkowi, który poniósł ciężar długotrwałej wrogości w ruchu Dalitów do lewicowców, a co za tym idzie, do niej. Jego kontakt z ideologią Marksa i lewicy doprowadził do przekształcenia Dhasala w poetę i polityka. Został oskarżony o bycie komunistą, ponieważ był żonaty z córką jednego z nich, mówi poeta i polityk JV Pawar, przyjaciel Dhasala od wczesnych lat, który był z nim współzałożycielem Dalit Panthers.

Shaikh zdaje sobie sprawę, że te oskarżenia skłoniły Dhasala do zdystansowania się od niej. Ale w sercu był komunistą. Definiował Dalitów jako każdego, kto jest uciskany, niższą kastę, biednych, prostytutek. To było inkluzywne i to dało ruchowi silną podstawę ideologiczną i masowe poparcie. Próbował zjednoczyć lewicę i dalitów, ale nie mogli wznieść się ponad to, mówi.

mały biały pająk z długimi przednimi nogami

Podczas gdy ona krytykuje męża Namdeo, Shaikh wytrwale broni polityka Dhasala, zarówno w książce, jak i osobiście. Poręcza za jego teoretyczne rozumienie polityki i jego oddanie partii i sprawie, choć szkodziło to mojemu życiu osobistemu. Poświęcił temu swoje życie. Brakowało mu politycznego taktu. Mówi, że był za bardzo idealistą. Shaikh wyjaśnia, że ​​decyzja Dhasala o udzieleniu poparcia Indirze Gandhi podczas stanu wyjątkowego wynikała z jego potrzeby unieważnienia spraw sądowych przeciwko jego pracownikom partyjnym. Ponieważ styl Dalit Panthers obejmował użycie brutalnej siły w celu domagania się swoich praw, blisko 200 spraw nagromadziło się przeciwko różnym członkom. Przypadki te zostały porzucone jeszcze zanim Namdeo dotarł do Bombaju po spotkaniu, wyjaśnia, dodając, że sojusz z Shiv Seną pochodził z jego próby pomocy Dalitom w wejściu do głównego nurtu polityki. Ale to się nie udało, a Sena również wycofał się z obietnicy, że da mu bilet wyborczy, mówi.

Schyłek życia politycznego w latach 80. oznaczał kolejny początek dla Dhasal. W końcu udaje mi się ukształtować Namdeo w członka rodziny z klasy średniej, jakim chciałem, żeby był, mówi Shaikh z poczuciem dumy. Walki osłabły i oboje wpadli w rytm domowy. Kiedy był na OIOM-ie, sprawdzałem jego pisma i czytałem mu moje wiersze, z których wiele było o nim, trochę gorzkich, trochę słodkich. Słyszał to i śmiał się, lubił to, opowiada. Zawarli ze sobą pokój.

Mówi: W jednym z moich wierszy, który pojawia się w książce, pytam: Czy miłość, która jest odwzajemniona i miłość, która nie jest / Wyglądają tak samo?

Myślę, że teraz znam odpowiedź.