Bogowie muszą być szaleni

Przyszłość jest tutaj. Yuval Noah Harari powie Ci, co musisz spakować na podróż.

homo deus, recenzja homo deus, recenzja książki homo deus, Yuval Noah Harari, książki sci-fi, książki futurystycznePrzyszłość może nie jest tak nieoczekiwana jak Planeta Małp, ale i tak będzie to jedna szalona przejażdżka

Nazwa: Homo Deus: Krótka historia jutra
Autor: Yuval Noah Harari
Wydawca: Harvill Secker
Strony: 440
Cena: 799 zł



Izraelski historyk Yuval Noah Harari zaatakował świeckich czytelników we wrześniu 2014 roku Sapiens, historią rasy ludzkiej. Mówiąc klarownie z uniwersalnej linii startu podczas Wielkiego Wybuchu 13,8 miliarda lat temu, prześledził ludzkie ślady z doliny Neander i jaskini Denisova do wizerunku Charliego Chaplina złapanego w zęby zębatek na skalę przemysłową w czasach współczesnych. Ukazująca się dwa lata później po angielsku, druga książka Harariego próbuje przewidzieć tytaniczne wstrząsy, które czekają nas, gdy ludzkość usiłuje przetasować śmiertelną spiralę historii, a nawet biologii.



Po utrzymywaniu się na płaskiej linii przez tysiąclecia w epoce rolnictwa i pierwszych miast, krzywa postępu ludzkości gwałtownie poszybowała w górę przez epokę przemysłową do ery krzemowej. To, co nas czeka, jest prawie niewyobrażalne, a jednak ludzkość marzy o tym od wieków, a może nawet tysiącleci, i ożywiło to dziesięciolecia pisania spekulatywnego. Rzeczywiście, ta książka jest rozszerzoną wersją kilku ostatnich stron Sapiens, które zamykają spostrzeżenie: Czy jest coś bardziej niebezpiecznego niż niezadowoleni i nieodpowiedzialni bogowie, którzy nie wiedzą, czego chcą?



Teleologia rodzaju ludzkiego — starożytna sztuka proroctwa w stroju filozoficznym — to fascynujący temat. Ponieważ obojętny wszechświat fizyki zastąpił antropocentryczny wszechświat wiary, jesteśmy raczej zaniepokojeni niż ciekawi tego, kim się staniemy. Mimo to chcielibyśmy wiedzieć, co spakować na drogę. Homo Deus („bóg człowieka”) próbuje nam powiedzieć i zachęca do porównania z Future Shock, bestsellerem Alvina Tofflera z 1970 roku, który ujawnia, że ​​dyslokacja w czasie w szybko przyspieszającym tempie społeczeństwa jest równie dezorientująca, jak przemieszczenie przestrzenne, którego doświadcza uchodźca. Toffler w dużej mierze odwoływał się do środków masowego przekazu, które odzwierciedlały zamęt, gdy ostatnia fala epoki przemysłowej zmiotła tradycyjne rzeczywistości, takie jak rodzina i kościół. Homo Deus przygląda się naszemu postindustrialnemu społeczeństwu, w którym postęp technologiczny jest tak szybki, że natura nie może nadążyć, a rasa ludzka może ewoluować tylko dzięki abstrakcyjnym konstruktom, takim jak kultura i sieci – oraz samej technologii. Czytelnicy science fiction i spekulatywnej nauki znają to terytorium, które wypycha zakres człowieczeństwa poza ludzką powłokę.

homo deus, recenzja homo deus, recenzja książki homo deus, Yuval Noah Harari, książki sci-fi, książki futurystyczne



Na przykład, chociaż badania nad starzeniem się w oczywisty sposób wydłużą ludzkie życie o wiele bardziej niż antybiotyki, koszt jest zwykle odzwierciedlony w obciążeniu ubezpieczeniem społecznym, które, jak wielokrotnie nas ostrzegano, będzie oszałamiające. Pomyśl o branży ubezpieczeniowej, redakcja wzdycha! Przedmiotem zainteresowania Harariego są koszty społeczne. Jeśli 150 lat stanie się normalną średnią długością życia, czy instytucja małżeństwa może pozostać jednością na całe życie? Ilu z nas może pozostawać w związku małżeńskim z tą samą osobą przez 120 lat, nie śniąc o żyletkach i wentylatorach sufitowych?



Pieniądze, małżeństwo i bóg to tylko niektóre z wielu jednorazowych i możliwych do przeniesienia intersubiektywnych rzeczywistości, na których zbudowane jest ludzkie społeczeństwo. Istnieją tylko tak długo, jak się zgadzamy, że istnieją. Stanowią szkielet narracji, która nadaje sens ludzkiej egzystencji. Fabuła rozwija się zgodnie z panującymi modami. Świat animistów, pisze Harari, był gwarem rozmów między ludźmi, naturą i bogami. Rewolucja rolnicza udomowiła i uciszyła zwierzęta i rośliny. Potem rewolucja naukowa uciszyła też bogów. Świat był teraz przedstawieniem jednoosobowym. Ludzkość stała samotnie na pustej scenie, rozmawiając ze sobą, negocjując z nikim i zdobywając ogromne uprawnienia bez żadnych zobowiązań.

Rzeczywistości intersubiektywne ewoluują znacznie szybciej niż życie. Wojnę legitymizowało przekonanie, że męczeństwo dla boga lub totemu jest z natury dobre. Teraz naród jest totemem naszych bezbożnych czasów. Umrzeć za naród jest samo w sobie dobre, a straty w wojsku są zalążkiem nowych martyrologii. W XX wieku idea pokoju ewoluowała od braku wojny do nieprawdopodobieństwa wojny w warunkach odprężenia. Jak rozwinie się idea ludzkości? Czy my, niezadowoleni i nieodpowiedzialni bogowie, wiemy, czego chcemy?



Harari przewiduje, że przyszłe narracje będą dotyczyły poszukiwania nieśmiertelności, szczęścia i boskości. Więc co jeszcze jest nowego? Szybkość, po prostu szybkość. Już przyspieszamy w kierunku prędkości ucieczki. Harari nawiązuje do trwającego od dziesięcioleci projektu zakończenia choroby mitochondrialnej za pomocą DNA drugiej matki. Stało się to rzeczywistością, zanim książka ukazała się po angielsku — w kwietniu 2016 roku urodziło się dziecko z trojgiem rodziców. A narody bawiły się wskaźnikami szczęścia na długo przed tym, jak Harari napisał Sapiens. Rzeczywiście, to Jeremy Bentham jako pierwszy wezwał sprawę do szczęścia jako markera.



Pod pewnymi względami już żyjemy w przyszłości, jak zauważył Toffler 46 lat temu. Życie i śmierć zostały zredukowane do problemów technicznych przez cięcie cesarskie i respirator OIOM. Szczęście jest zgrabnie sformułowane jako problem maksymalizacji i dystrybucji. Ale boskość? Jeśli rasa ludzka jest jedynym panteonem, jak idzie narracja? Jaki może być mit stworzenia nadludzi? Harari mógł do woli spekulować na ten temat, ale opiera się na technicznych rozwiązaniach science fiction — cyborgach, świadomości zapisanej jako stany maszyn, bioinżynierii i nowej przewadze dataizmu.

rodzaje małych kaktusów

Bez znaczenia. Po drodze ludzkość może wymyślać lepsze historie niż boskie cyborgi. Ruszajmy, po prostu zaciśnijmy telomery na początek i spowolnijmy proces starzenia. Ponieważ przyszłość nie będzie czekać. Ale z drugiej strony, bez klekoczącej dobrej narracji, czy nie wydaje się to bez znaczenia, kiedy tam dotrzemy?