Zjadacze kwiatów: Himalajskie wzgórza zalane są rododendronami

Mieszkając w pobliżu Himalajów, w domu największej różnorodności rododendronów, przez całe życie, jest to jeden kwiat, który charakteryzuje góry jak żaden inny.

Turysta, jak przyszły zapylacz, da się uwieść kolorom drzewa. Miejscowi będą gryźć i żuć arogancję kwiatówTurysta, jak przyszły zapylacz, da się uwieść kolorom drzewa. Miejscowi będą gryźć i żuć arogancję kwiatów

By Sumana Roy



rodzaje zdjęć jabłoni

Te drzewa nie mają nazw/jakkolwiek je nazwiemy, pisze WS Merwin w swoim wierszu Patrząc w ogród. Rododendron zawdzięcza swój chrzest grece za różę (rodon); dendron to oczywiście drzewo. A jednak róża pod jakąkolwiek inną nazwą… nie jest różą. Mieszkając w pobliżu Himalajów, w domu największej różnorodności rododendronów, przez całe życie, jest to jeden kwiat, który charakteryzuje góry jak żaden inny. Fascynujące osobiste anegdoty na jej temat od turystów i podróżników tylko zaciekawiły mnie, skąd taka miłość pochodzi. Wiedza botaniczna i historia mówią nam o dziewiętnastowiecznej fascynacji tym orientalnym kwiatem, teraz ujawnionej w notatkach pozostawionych przez odkrywców botanicznych. Po kolonizatorze to biurokracja pomogła w kanonizacji — rododendron to narodowy kwiat Nepalu; Festiwal Rododendronów jest jednym z najbardziej znanych festiwali turystycznych w Sikkimie.



Andrew Leith Adams, pisząc o rododendronach w swojej książce Wanderings of a Naturalist in India, ok. 1930 r. 1849, opisuje objawienie na widok drzew na potężnych górach: Nigdy nie zapomnę wspaniałej panoramy, która rozbłysła mi przed oczami… któregoś popołudnia… Każda dolina ma swój strumyczek, którego brzegi porośnięte są krzewami i drzewami, czasem tak gęste i nieprzepuszczalne, co kontrastuje z wyższymi wzniesieniami, gdzie odnajdujemy rododendrony i drzewa leśne w całej ich okazałości i pięknie.



Różnica między outsiderem a miejscowym często polega na tym, jak człowiek zachowuje się z rododendronami. Nie tylko jest świadomy pór snu i czuwania, kwitnienia i owocowania, dobrych nastrojów i chwil odosobnienia, ale mieszkaniec jest jak współmałżonek, który jest świadomy nocnego życia kwiatu. Kochanka dba jedynie o przytłaczające bogactwo jej piękna, kolorystykę, najczęściej czerwień i biel, ale także róż i fiolet, a nawet pomarańcz i żółć. Tak więc turysta, jak potencjalny zapylacz, zostanie uwiedziony do podziwiania kolorów energii seksualnej drzewa. Miejscowi będą gryźć i żuć arogancję kwiatów. Partho, postać z powieści Sampurny Chattarjiego Rupture, tęskni za smakiem rododendronów z dzieciństwa w Darjeeling: Tłuste kromki chleba, masło tak zimne, że jedliśmy je w kawałkach, herbata tak gorąca, że ​​oskórowaliśmy języki… Zjedz łodygę tego delikatnego zielony pęd, ssać sok z kwiatu rododendronów. … Oto skarb, niezmierzony. To wiedza wtajemniczona – jedzenie kwiatów przychodzi tylko tym, którzy z nimi mieszkali. Tak więc na wycieczce do Darjeeling z przyjaciółmi z Kalkuty znaleziono koleżankę, która dorastała na aluwialnych równinach, wyjaśniając to w ten sposób: Trzeba ssać sok z rododendronów tak, jak kiedyś wysysało się go z ogonka hibiskusa.

Istnieje wiele wymyślnych historii o jedzeniu rododendronów. Jednym z moich ulubionych jest dzieło kolekcjonera roślin i odkrywcy Franka Kingdona Warda W krainie niebieskich maków. W rozdziale zatytułowanym „Pora posiłków” Kingdon Ward opowiada nam o monotonnej diecie podczas swoich wędrówek, jak tybetański kucharz, nie czytając instrukcji na puszce, zamienił placek z mielonego mięsa w placek z sardynkami. Zoolog John David Gatborne-Hardy, czwarty hrabia Cranbrook, który towarzyszył Kingdonowi Wardowi podczas jednej z takich wypraw, zdołał zdobyć zapas świeżego miodu. Wspaniały opis i dedukcja, które następują, muszą być powtórzone dosłownie: Gdy tylko trochę zjadł — i niewątpliwie był nieumiarkowany — wtedy też poczuł się chory i poszedł spać. Objawy można opisać jako ostre zatrucie alkoholem. Dumny z mojej rzekomej odporności, ponieważ w poprzednich latach cierpiałem na te same opary, nadal jadłem popcorn nasączony dzikim miodem. Ale po dniu lub dwóch, czując się apatyczny, zacząłem się bać chronicznego zatrucia i zrezygnowałem z miodu. Wszyscy pamiętają klasyczny przykład Greków pod wodzą Ksenofonta, zatrutych miodem pontyńskim w drodze powrotnej z Persji. Oczywistym jest, że Rhododendron ponticum nie jest jedynym gatunkiem, który wydaje trujący miód. Nierozwiązanym problemem jest to, czy cały miód rododendronowy jest trujący. Ale ponieważ plemiona górskie i Tybetańczycy jedzą dziki miód, kiedy tylko mogą, bez powodowania poważnych szkód, wydaje się, że są odporni na jego skutki. Nie mogę przestać się zastanawiać, czy wraz z rosnącą uprawą rododendronów na południu i zachodzie Anglii, których większość kwitnie między majem a czerwcem, nie ma obecnie w tym kraju przypadków zatrucia miodem. To byłoby coś dla prasy.



Sto lat później z rododendronów wytwarza się teraz wina i soki owocowe i kwiatowe. Ale moim ulubionym nadal jest chutney z rododendronów. Garść kwiatów, około pięciu lub sześciu świeżych czerwonych rododendronów, zmiażdżonych w pastę z ząbkiem czosnku, pomidorem i słodko-kwaśną równowagą uszlachetnioną dodatkiem soku z granatów lub melasy i proszku z mango, w zależności od indywidualnych upodobań. Widok czerwonej pasty, nie ognistej, ale niemal erotycznej, przynosi do ust powódź chciwej śliny.



czarny owłosiony pająk z białymi plamami

Istnieje zabawna baśń ludowa o rododendronie, który proponuje zimą olszę za mąż i zostaje odtrącony za jej brzydotę. Ale kiedy nadeszła wiosna z nowymi ubraniami dla rododendronów, olcha zmieniła zdanie. Rododendron, zraniony zniewagą o jego brzydotę, przypomniał olszy o jego słowach. Olcha była tak zawstydzona, że ​​zeskoczyła z urwiska. I tak, jak przypomina nam nepalska bajka, rododendron rośnie na szczytach gór, a olcha na zboczach klifów.

Ale prawdziwym powodem, dla którego chodzę na rododendron za każdym razem, gdy jestem w Himalajach, jest to, że pozwala mi żyć życiem, które jest tylko chodnikiem. Wszyscy chodzą po tym świecie, nawet kwiaty.



jak wygląda orzech hikory

Sumana Roy jest poetką mieszkającą w Siliguri



Szczyt sezonu: Tego lata zostaw miasto za sobą i wejdź w strefę komfortu. Wzgórza tętnią śpiewem ptaków, powietrze jest rześkie, a kwiaty kwitną. W tym specjalnym wydaniu przedstawiamy miejsca, w których możesz nauczyć się pozostawać w bezruchu