Modelki w jesienno-zimowych kreacjach projektanta Hannibala Laguna czekają za kulisami podczas Mercedes-Benz Fashion Week w Madrycie, Hiszpania, piątek, 9 kwietnia 2021 r. (AP Photo/Bernat Armangue) Pandemia zniszczyła tkankę europejskiego przemysłu modowego o wartości wielu miliardów dolarów, zatrzymała pokazy na wybiegach i zmusiła marki do pokazywania swoich projektów w formie cyfrowej.
Teraz, w nadziei na powrót do normalności pod koniec roku, branża pyta, jak będzie wyglądać moda, gdy odkurza się i znów walczy na nogi.
Odpowiedzi są różne. Niektórzy uważają, że format Tygodnia Mody, używany od lat 40., zostanie radykalnie przemyślany na nowo. Inni uważają, że Azja skonsoliduje swoje ogromne wpływy. Wiele osób widzi, że marki poszukują większej trwałości, aby zabiegać o młodszą klientelę.
Wpływ pandemii bez wątpienia zwiększy znaczenie i wpływ Azji na modę, powiedział Gildas Minvielle, ekonomista z Institut Francais de la Mode w Paryżu.
Luksus w Europie już się odbił, ale to tylko dlatego, że jest zglobalizowany, tylko z powodu azjatyckich nabywców, powiedziała Minvielle. Wydali na europejskie marki.
Azjatyccy nabywcy są nadal uważani za w dużej mierze niewykorzystany rynek, jednak ich bogactwo ostatnio przewyższyło bogactwo mieszkańców Zachodu. W szczególności Chiny były uważane za światowy motor wzrostu w przemyśle luksusowym już przed pandemią. Szybsze powstrzymanie wirusa pozostawi go na jeszcze silniejszej pozycji.
W ciągu najbliższych 50 lat pieniądze będą pochodzić ze Wschodu, tak jak w ciągu ostatnich 50 lat z Zachodu, powiedział Long Nguyen, główny krytyk mody w The Impression.
Widać w tym estetykę projektanta, która bardziej odpowiada chińskim gustom.
Kolejnym trendem, który utrwalił się podczas pandemii, jest decyzja o rezygnacji z szaleńczego tempa pokazów kalendarza na wybiegach.
Gdy wirus rozszedł się po całym świecie ze Wschodu na Zachód, z dnia na dzień przekształciły się one z żywego, osobistego doświadczenia sensorycznego w nagrany cyfrowy wyświetlacz udostępniany online. Wielu przewidywało zniszczenie przemysłu, ale domy okazały się zaskakująco odporne. To dlatego, że system był już spóźniony na zmianę.
Od czasu pojawienia się mediów społecznościowych marki stały się znacznie mniej zależne od tradycyjnych form reklamowych, takich jak magazyny modowe. Teraz tworzą własne kanały online, omijając glosy, aby wypuścić swoje projekty.
Każda marka jest sama w sobie bytem medialnym, powiedział Nguyen, nazywając sposób, w jaki działa branża, przestarzałym.
Co więcej, ponieważ kupujący sami przenoszą się do Internetu, domy stały się znacznie mniej zależne od tradycyjnych punktów sprzedaży, takich jak domy towarowe.
Niektóre domy poradziły sobie lepiej niż oczekiwano z nowym formatem cyfrowym. Zwłaszcza mniejsze marki z zadowoleniem przyjęły przerwę w wystawianiu pokazów na wybiegach, które mogą być astronomicznie drogie – przy stosunkowo niewielkich zyskach.
Paryski projektant mody Julien Fournie powiedział, że wirus skłonił go do zakwestionowania, czy pokazy mody były naprawdę konieczne.
Wirus spowodował, że wiele marek, w tym Balenciaga, Alexander McQueen i Bottega Veneta francuskiego giganta luksusowego Kering, rozdarło tradycyjny kalendarz, aby pokazać swoje nowe kolekcje, kiedy im to odpowiada – zarówno twórczo, jak i finansowo. Saint Laurent zapoczątkował ten trend w zeszłym roku, ogłaszając nagłówki o opuszczeniu Paryskiego Tygodnia Mody, aby przejąć kontrolę nad jego tempem.
Zaletą dla tych marek jest ustalanie dat na własnych warunkach, z kolekcjami, które nie konkurują z innymi o uwagę w tym samym czasie. Jednak wielu nostalgicznych krytyków, kupujących i konsumentów twierdzi, że nic nie może zastąpić fizycznych wrażeń z wybiegu.
Marki coraz częściej decydują, kiedy ich optymalny czas na pokazanie to… Chcą bardziej kontrolować swój biznes i to jest ich prawo, Pascal Morand, Prezes Wykonawczy paryskiej federacji mody.
Ale to nie koniec Tygodnia Mody. Bez względu na to, co mówią ludzie, wszyscy czekają na powrót na wybieg i powrót do fizycznych doświadczeń.
Stella McCartney, która zaprezentowała swoją jesienną kolekcję poza harmonogramem w zeszłym miesiącu, powiedziała, że branża poważnie kwestionuje znaczenie pór roku jeszcze przed COVID, ponieważ zmiany klimatyczne niestety uwydatniły absurdalność tego zjawiska.
Był taki moment na początku blokady — na niebie nie było samolotów, słychać było ptaki, powiedział McCartney. Wszyscy mówili o tym, że przyroda odzyskuje należne jej miejsce – dodała, wyrażając frustrację stylem życia branży, który wymaga tysięcy kilometrów podróży rocznie.
co zjada rośliny w lesie deszczowym
McCartney powiedział, że w całej branży istnieje obecnie poczucie, że marki muszą przyjąć zasadę zrównoważonego rozwoju, aby przetrwać, zwłaszcza aby przyciągnąć młodych, bardziej świadomych ekologicznie konsumentów.
Jednym z przykładów takiego eko-myślenia jest zmniejszenie ilości odpadów w zbiórkach. W przeszłości giganci luksusu byli krytykowani za spalanie nieużywanych lub niesprzedanych dóbr luksusowych.
McCartney również nie wydaje się myśleć, że to będzie koniec pokazu na wybiegu.
Nie sądzę, że odrzucimy to, gdzie jesteśmy dzisiaj i nie sądzę, że odrzucimy to, gdzie byliśmy wczoraj, powiedziała. Zajęło mi to trochę czasu, ale tęsknię za energią na koniec pokazu, za zaangażowaniem w moją społeczność, tęsknię za oglądaniem ubrań w prawdziwym życiu i poruszaniem się, ekspresją modelek, dźwiękiem. To jest sztuka.