Przeżyj podziw natury podczas raftingu w Rishikesh

Był to upalny słoneczny dzień (jak każdy inny dzień lata w Delhi), kiedy postanowiłem dostać się na słodkie wody Rishikesh.

rishikesh-main



Był to upalny słoneczny dzień (jak każdy inny dzień lata w Delhi), kiedy zdecydowałem się wpłynąć na słodkie wody Rishikesh i od razu zabrałem się do organizowania weekendowego wypadu na sportową zabawę w tryskającej Gangesie świętego miasta.



W piątek wieczorem wsiadłem do autobusu do Rishikesh, myśląc o tym, jak ostatnio tam byłem. Tym razem Rishikesh był tylko przystankiem w mojej podróży do Harsil (miasto między Gangotri i Rishikesh).



Podczas pobytu w Harsil rozbiłem obóz, a przepływająca pod nami wytężona Ganga przypominała nam o jej potędze, a kiedy przybyłem do Rishikesh, zobaczyłem podobną scenerię. Obozy ustawiono na piaszczystym brzegu rzeki, gdzie w pełni płynęła święta rzeka.

Wkrótce po lekkim i szybkim śniadaniu byliśmy przygotowani do głównego aktu i powodu, dla którego byłem w Rishikesh – raftingu.



Spływy rzeczne nie były dla mnie niczym nowym. Wcześniej cieszyłem się tym sportem w rzece Teesta w Sikkimie. Jednak nie mogłem się najbardziej cieszyć w Teesta, o której mówi się, że jest lepszym doświadczeniem raftingowym niż Rishikesh ze względu na niezgłębione bystrza i prędkość samej rzeki. Jednak ze względu na pewne ograniczenia mogłem zmagać się tylko do progów poziomu 2 w Teesta.



rishikesz-1Obozy zostały rozstawione na piaszczystym brzegu rzeki z Gangesem płynącym w pełnej krasie. (Źródło: Simran Kaur)

Podczas gdy moja następna podróż na wspaniały północny wschód dobiega końca, marzyłem o pełnoprawnym raftingu i dlatego zanurzyłem się w Gangesie.

Odcinek spływu podzielony był na sześć poziomów (Sweet 16, Cross Fire, The Blind Mice, The Wall, Roller Coaster i Golf Course) i obejmował cztery stopnie spływu. Z każdym wzrostem poziomu bystrza rosły w siłę. Potencjał Gangi był lepiej rozumiany, ponieważ pojawił się z pełną siłą, zmniejszając równowagę, gdy uderzył cię w twarz. Chłodna orzeźwiająca woda była rozkoszą.



rishikesh-story-2To było prawie surrealistyczne, gdy walczyliśmy z ogromnymi potokami rzek. (Źródło: Simran Kaur)

Przez prawie półtorej godziny pokonując 16-kilometrowy odcinek wiosłowaliśmy z siłą rozdzierając potężne bystrza. To było prawie surrealistyczne, gdy walczyliśmy z ogromnymi potokami rzek.



zdjęcie klonu
Odpowiednim zakończeniem raftingu był kolejny sport, jakim był skok z klifu. (Źródło: Simran Kaur)Odpowiednim zakończeniem raftingu był kolejny sport, jakim był skok z klifu. (Źródło: Simran Kaur)

Odpowiednim zakończeniem raftingu był kolejny sport, jakim był skok z klifu. Czując się zdenerwowany, wspiąłem się na klif i spojrzałem w dół na płynącą Gangę, tylko po to, by się zdenerwować. I jednym szybkim aktem brawury, bez żadnego wsparcia, swobodnie spadłem z klifu i wylądowałem paląc się w zimnej wodzie rzeki. Gdy zmagałem się z otoczeniem, próbując utrzymać się na powierzchni, nie mogłem nie czuć się łagodny i umniejszony w obliczu niesamowitości natury.

Jeśli myślałem, że do dzisiejszego dnia nie może być lepszego końca, to się myliłem. Kiedy wróciliśmy do naszych obozów i osuszyliśmy się, słońce zostało wchłonięte przez dolinę Rishikesh. Właśnie wtedy, na słabo oświetlonym kempingu, z tryskającym dźwiękiem Gangi, która wciąż zajęła się swoimi sprawami, na tle sylwetki doliny, naprawdę ukłoniłem się przytłaczającej mocy tego miejsca.



Następnego ranka, bez względu na to, jak bardzo rustykalne piękno Rishikesh przyciągnęło mnie z powrotem, z ciężkim sercem i lekko bolącymi mięśniami, spakowałem walizki i ruszyłem w skwar miasta.