Niebieskie gołębie skalne mogą przeprowadzać pełnoprawne orgie X-rated przed dziećmi, a my oferujemy im więcej dana! Czemu? (Zdjęcie: Thinkstock) Człowieka można poznać po towarzystwie, które (lub ona) utrzymuje — mówi stare porzekadło. Zastanawiałem się tylko nad tym — rodzajem towarzystwa, jakie nasi mieszkańcy mają w miejskich dżunglach i jak to odbija się na nas i na nich. Całkiem wymowna mała lista, zaczynająca się naturalnie od pierwszych i najniebezpieczniejszych jęków:
Komary: Miłośnicy stojącej — i świeżej — stojącej wody, o imionach takich jak boginie (Aedii, Egyptii, Anopheles). W środku nocy szepczą ci do ucha złe, sopranowe nowiny. Ci chytrzy dostawcy broni chemicznej są zabójcami milionów na całym świecie. Ale tak, strzegą dzikich, rozpustnych obszarów — prawdziwych dżungli i bagien, gdzie trzymają nas z daleka — i w ten sposób chronią wszystko, co tam mieszka. Oczywiście nienawidzimy ich za to i mamy dla nich politykę eksterminacyjną. Ach, panie to pokochają: faceci są wegetarianami, abstynentami i mięczakami; dziewczyny — mięsożerne wampiry!
Muchy: Wykonują swoje wymyślne sztuczki, lecąc prosto ze świeżego psa doo-doo na ulicy na talerz skwierczących jalebis. A potem spróbuj zaparkować prosto przed nosem. Zobaczą rzeczy (takie jak opadająca packa na muchy) w zwolnionym tempie i tańczą z dala od drogi w odpowiednim czasie. Mamy odrzutowce i drony, ale nic, co mogłoby wylądować do góry nogami na suficie.
Karaluchy: Czyż nie czekają na dzień, w którym wszystkie bomby nuklearne na świecie wybuchną i będą panować nad tym w Białym Domu i Kremlu oraz, oczywiście, na 7 Race Course Road (którą równie dobrze mogli już zinfiltrować) ! W międzyczasie będą beztrosko piknikować w lodówce (zwłaszcza latem) lub pod zlewem kuchennym. Duże mogą latać (prosto na ciebie), dzieci lubią podszywać się pod bułkę tartą na twoim zdrowym toście z ciemnego chleba. Kiedyś w rządowym szpitalu w Bombaju podzieliłem się moim thali z gigantyczną mahoniową karaluchą, siedzącą na krawędzi talerza, drobiazgowo sprawdzającą za pomocą czułków ryż i warzywa. Został od niechcenia wytrącony przez chłopca oddziałowego, aby mógł sprawdzić, co ma pacjent w sąsiednim łóżku. I mówią, że jesteśmy nietolerancyjni!
Szczury i bandykoty: Nie ma nic tak wspaniałego jak szczeciniasty szary szczur (lub bandicoot) tuczący się nad lśniącymi, umytymi naczyniami w kuchni, z samego rana. Lub pozostawienie swojej wizytówki, hojnie rozdawanej wszędzie. Lub kierując się celowo prosto na nogawkę spodni po włączeniu piekarnika. Daj im centymetr, a usiądą na kredensie i będą oglądać z tobą Stuarta Little'a w HBO. Lubią umierać i gnić w nieodwracalnych zakamarkach. I dlaczego szczury i myszy są tak intensywnie wykorzystywane w badaniach medycznych? Odpowiedź nie jest zbyt pochlebna!
Małpy: Myślimy, że ewoluowaliśmy od nich. Wierzą, że wyewoluowały z nas — i mają rację. Z jakiego innego powodu nasi najlepsi i najsprawniejsi młodzi mężczyźni staliby przed małpimi klatkami w zoo i naśladowali ich, twarz za twarzą, gest za gestem, skakał za skokiem? W ogrodach i parkach urządzamy dla nich przyjęcia, a potem narzekamy na małpy, gdy wyrywają naszym dzieciom lody i grożą młodym dziewczynkom w parkach. Mają jeść owoce, kwiaty, liście i inne takie maminsynki, więc po co te brudne dwucalowe kły, których nie boją się pokazać? Podobnie jak my, mają odwieczne wysokie ciśnienie krwi; my mamy wściekłość drogową, oni mają wściekłość rezusa, kropka. Ach, nasze dzieci mogą im zazdrościć: patrzcie, jak dobrotliwie wielkie mamy tolerują skandaliczne ruchy ich dzieci na sobie nawzajem. My z drugiej strony…
Wrony: Goondas, oszuści, złodzieje i kanciarze dotrzymują nam towarzystwa wszędzie. To fakt, że są z nami na dobre lub na złe, dopóki śmierć nas nie rozłączy. Wrony nie mogą istnieć bez nas — inspirują się naszymi zwyczajami, naszymi śmieciami i śmieciami, naszymi oszustwami, klanowskimi obyczajami oraz sposobem, w jaki ścigamy i poniżamy słabych i bezradnych.
Gołębie: Właściwie to niebieskie gołębie skalne. Wszystko, co myślą o 24×7, to seks, nie ma znaczenia, z kim lub z czym. Wystarczy wylądować, bulgotać, wydymać klatkę piersiową, kręcić się i piruetować i robić to… kilkanaście razy dziennie. Młode pary trzymające się za ręce w parkach są wyciągane i bite w naszym świecie. Ci faceci mogą przeprowadzać pełnoprawne orgie X-rated przed dziećmi, a my oferujemy im więcej dana! Czemu? Masz zdjęcie?
Koty: Zwykle skradają się z drogi, ale jeśli robisz rosół (oczywiście dla swojej duszy), wylądują masowo przed twoimi drzwiami, wrzeszcząc za twoimi, jakby nie jadły od urodzenia. Uwielbiają też krzyczeć jak banshee w środku nocy pod twoim oknem — gdy nakręcają się na łzę, którą możesz rozerwać na strzępy za darmo. Nigdy nie wiesz, co myślą, ani nie możesz długo wpatrywać się w ich oczy.
więcej niż jedna roślina kwitnąca na pustyni
Psy: Zawsze bardziej ufne, niemądre i łagodne niż koty, w końcu są kopane i ukamienowane. Kogo można winić, jeśli są frajerami — w końcu są to podłe ulice miasta i są głupcami, że dotrzymują nam towarzystwa! Ale jeśli połączą się razem, mogą po prostu pamiętać, że w końcu są wilkami, tak jak wielu innych w mieście.
Krowy: Jogini szosowi o śliskich oczach próbują przedstawić nam obraz spokoju, podczas gdy my wpadamy w maniakalne napady złości na drodze (eee, jazda). Pokojowo przeżuwają w środku wiru, wskazując, jak może wyglądać nirwana. W tym celu okradamy je z mleka, które produkują dla swoich dzieci. Miły!
Ranjit Lal jest pisarzem, ekologiem i obserwatorem ptaków.