Robi to, co lubi najbardziej

Na 10. edycji Mahindra Blues Festival w Bombaju 83-letnia amerykańska legenda Buddy Guy przypomniała nam, dlaczego blues ma znaczenie

Robi to, co lubi najbardziejBuddy Guy podczas swojego występu. (Vikram Chandrasekar)

Co w dzisiejszych czasach doprowadza cię do szału?



Wcześniej ludzie byli bardziej przyjaźni i uczciwi niż to, czym są dzisiaj. Jestem właścicielem klubu bluesowego Legends w Chicago i pewien mężczyzna podszedł do baru na drinka i powiedział do mojego syna: „Nie musiałem płacić, kiedy Buddy był w pobliżu”. Wyprowadziłem go na zewnątrz, a kiedy go wyprostowałem, płakał. Ludzie w dzisiejszych czasach są źli na różne rzeczy i nawet nie wiedzą dlaczego.



Co sprawia, że ​​jesteś mniej niebieski?



Zostałem wystarczająco pobłogosławiony, aby podróżować po świecie i zobaczyć miejsca, których nigdy nie widziałem. Jeśli uderzę we właściwą nutę na gitarze, widzę w tłumie uśmiech, którego nigdy wcześniej nie widziałem, co sprawia, że ​​jestem mniej sine.

W tym roku skończysz 84 lata i nadal intensywnie koncertujesz, bez przerwy. Twój przyjaciel BB King zmarł w 2015 roku i to cię mocno uderzyło. Czy czujesz się odpowiedzialny za utrzymanie bluesa?



Wydawało się, że jeszcze wczoraj Muddy (Waters), BB i ja siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Nie byłam wtedy nikim, ale zawsze mi mówili: „Jeśli umrę przed tobą, nie pozwól im umrzeć bluesowi”. Nigdy tego nie zapomniałem. Moja kariera nabrała tempa bardzo późno; Kiedy zaczynałem, nie odniosłem sukcesu. Nie zawiodłem się, gdy nie dostałem zapłaty za grę, po prostu grałem dalej.



Najtrudniejszą częścią tego teraz jest jednak lot z Chicago do Bombaju na 16 godzin. Ale powiedzieli mi, żeby nie pozwolić im umrzeć bluesowi, więc jestem tutaj.

W dzisiejszych czasach muzycy ostrożnie podchodzą do swoich wpływów. Wcześniej tak wielu brytyjskich gitarzystów stało się sławnych, ponieważ zapożyczyli bluesowe brzmienie. Czy czujesz, że cię okradli?



Nie, każdy nauczył się od kogoś innego. Nauczyłem się słuchając innych ludzi — czy nazwałbyś to kradzieżą? Nikt z nas nie zarabiał takich pieniędzy, jakie wtedy zarabiali Eric Clapton i The Rolling Stones. Zarobiliśmy tylko tyle, żeby dostać się z jednego miasta do drugiego. Ale kiedy Brytyjczycy spopularyzowali bluesa, pomogło nam to też zarobić więcej pieniędzy.



Twoja najmłodsza córka, Shawnna, jest raperką. Słuchałeś jej muzyki?

Tak. Nie zwracałem uwagi na tekst, dopóki jej matka nie spojrzała na mnie i powiedziała: „Wiesz, co ona mówi?”. Odmówiłem, po prostu lubiłem rytm. Ale potem posłuchałem i powiedziałem „Och!” Moja córka miała koncert w House of Blues i raz się wkradłem. Weszła na scenę i nie mogę ci powiedzieć, co powiedziała na głos.