Son Rise gra na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Dharamsali. (Zaprojektowany przez Shambhavi Dutta) Kiedy filmowiec i były dziennikarz Vibha Bakshi zaczął pracować nad dokumentem Syn powstanie — wstrząsający reportaż o dzieciobójstwie kobiet w Haryanie i przyległych obszarach — tamtejsi mieszkańcy wahali się, czy mówić. Pomimo gatunku, losy dokumentu okazały się raczej kinowe, bo wszystko nagle zmieniło się na gorsze, a potem na lepsze. Wraz z ogłoszeniem demonetyzacji po trzech miesiącach pracy, Bakshi i jej załoga znaleźli się bez pieniędzy.
Związana wspólnym nieszczęściem niechęć się rozwiała. Mieszkańcy najpierw otworzyli swoje drzwi, a potem serca przed Bakshi. Ta bliska interakcja pomogła nam zdobyć zaufanie ludzi i wtedy zaczęły się prawdziwe rozmowy. To ludzie z Haryany prowadzili nas do historii i chcieli, abyśmy odnieśli sukces, powiedział reżyser indianexpress.com przez telefon.
Ta informacja jest istotna nie tylko dlatego, że dzisiaj, 8 listopada, służy jako wyznacznik czasu od tamtego momentu, ale dlatego, że Syn powstanie jest palącym świadectwem zaufania, jakim obdarzyli Bakshiego, aby podzielił się swoimi niepowodzeniami, wcześniejszymi obawami i rozwiązaniami. Jest to przekonujący opis kobiecego ucisku i przykładów niesamowitej ludzkiej odwagi, aktualne dokumentowanie tego, co mężczyźni są w stanie zrobić – tutaj „zdolności” obejmującej ich barbarzyńskie skłonności, a także ich zniechęcające atrybuty.
Syn powstanie następnie – który zdobył krajowe nagrody za najlepszy film (niefabularny) i najlepszy montaż (nie fabularny) w 2019 r. – jest rzadkim dokumentem o ujarzmianiu kobiet, który stawia mężczyzn w centrum uwagi, aby zarówno kwestionować ich winę, jak i udowadniać ich wysiłki na rzecz wykorzenienia sytuacja. Jest odtwarzany na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Dharamsali oraz w e-mailowym wywiadzie z indianexpress.com Bakshi odpowiadała na pytania dotyczące początkowych zmagań, z którymi się zmagała, nawiązując do „synów” w tytule filmu dokumentalnego o „córkach” i tego, co przeszkadzało jej podczas kręcenia filmu.
Fragmenty.
Kiedy zacząłeś pracę nad dokumentem i co skłoniło cię do tego samego?
W 2016 roku wyświetlałem mój poprzedni film dokumentalny Córki Matki w policji w Indiach . Film zdobył Narodową Nagrodę Filmową za zdecydowane i wyraźne zwrócenie uwagi na gwałt i przemoc płciową. Przebadaliśmy już ponad 150 000 funkcjonariuszy policji, aby uwrażliwić siły na płeć.
To właśnie podczas moich badań przesiewowych z policją Haryany podszedł do mnie działacz i powiedział mi, że w Haryanie jest farmer, który niedawno poślubił ofiarę gwałtu zbiorowego i teraz walczy o jej sprawiedliwość. Byłem oszołomiony, biorąc pod uwagę, że ten człowiek pochodzi z Haryany, znanej z silnie zakorzenionych norm patriarchalnych. Nie mając podstawowych informacji, takich jak jego imię czy miejsce pobytu, wraz z moim zespołem udałem się w zakątki Haryany, aby go znaleźć. Z pomocą policji w końcu spotkałem mężczyznę, o którym mowa, Jitender Chattar. Ludzie w wiosce wyśmiewali go za jego decyzję poślubienia ofiary gwałtu zbiorowego. I z tym narodził się pomysł Syn powstanie .
Zaczęliśmy kręcić w 2016 roku. Nakręcenie filmu zajęło nam ponad dwa lata, w ramach którego pojechaliśmy do ponad 50 wiosek w Haryanie, aby odkryć realia polityki płci w tym stanie.
pleśń w glebie roślin doniczkowych
W trakcie filmu dokumentalnego rozmawiałeś z szeroką gamą ludzi i oglądając go, były momenty, w których wydawało się zdumiewające, że niektórzy zgodzili się mówić. Mam na myśli zwłaszcza kobietę, która została wielokrotnie zgwałcona. Czy mógłbyś rzucić światło na to, jak wyglądała procedura?
Kusum ze zrozumieniem wahała się, czy podzielić się swoją historią do filmu dokumentalnego. Po spędzeniu miesięcy pewnego dnia weszła i powiedziała: „Wstyd nie jest mój; należy do tych, którzy popełnili tę zbrodnię. To wszystko zmieniło. Kusum dał siłę tak wielu ocalałym, zhańbiając sprawców tych ohydnych zbrodni.
Filmowanie w 2016 roku i trwało dwa lata. Podobnie jak w tytule Syn powstanie dokument pokazuje zaangażowanie mężczyzn w zabijanie dziewczynek i ich wysiłki na rzecz wykorzenienia tej sytuacji. To synowie ponoszą ciężar. Czy nie sądzisz, że to nieumyślnie umieszcza mężczyzn w dwóch binarnych kategoriach: sprawców i bohaterów oraz kobiet jako ofiar? W tym samym duchu byłam ciekawa, czy rozmowa z kobietami, które mogły przyczynić się do utrudnienia sytuacji, była świadomą decyzją…
Kiedy społeczeństwo mówi o gwałcie, mówimy o tym, ile kobiet zostało zgwałconych w zeszłym roku, a nie o tym, ilu mężczyzn zgwałciło kobiety. Mówimy o nękaniu dziewcząt, a nie o chłopcach, którzy nękali dziewczyny. Mówimy, jakby to była zła rzecz, która przytrafia się kobietom. Mężczyźni nawet w tym nie uczestniczą. Ten pasywny ton musi się skończyć. Mężczyźni muszą być odpowiedzialni za swoje czyny.
Jako zespół musieliśmy podjąć decyzję. Łatwo jest wywołać sensację w męskich występkach, ale czy spełniłoby to nasz cel, jakim jest kręcenie filmu, który wprowadza zmiany? Zamiast tego zdecydowaliśmy się nakręcić film uwrażliwiający mężczyzn na ten problem. To nie tylko kwestia kobiet. Są to naruszenia praw człowieka, a mężczyźni muszą być integralną częścią tej pilnej i palącej rozmowy. Nie szukamy ochrony przed mężczyznami. Szukamy sojusznika w walce o bezpieczniejszy i bardziej niejednoznaczny pod względem płci świat. Zmiany nie można wymusić. Jak powiedział w filmie Sunil Jaglan, wójt wioski z dwiema córkami, zdałem sobie sprawę, że się zmieniłem. Kiedy inni mężczyźni zrozumieją, oni też się zmienią.
Jak wyglądała podróż filmu dokumentalnego?
Cieszymy się, że film, oprócz nagrody dla najlepszego filmu (niefabularnego), zdobył także nagrodę za najlepszy montaż (niefabularny) podczas prestiżowych National Film Awards. Na sali montażowej podjęliśmy świadomą i pełną zaangażowania decyzję, że w 48 minutach dokumentu skupimy się na mężczyznach i włączymy ich w tę walkę. A my postanowiliśmy skupić się na mężczyznach, którzy zrywają kajdany patriarchatu i rzucają wyzwanie męskiej dominacji. A ci mężczyźni nie zdawali sobie sprawy, że na każdym kroku będą zwalczać nie tylko własne uprzedzenia, ale także uprzedzenia innych mężczyzn. Naszym zamiarem było rozpoznanie, powtórzenie i zaprezentowanie pozytywnych działań podejmowanych przez mężczyzn, aby można je było postrzegać jako wzór do naśladowania. W tym samym czasie ci sami mężczyźni nadal walczą o pogodzenie się z własnymi uprzedzeniami – jak przywódca khap.
Został również wybrany przez podsekretarza generalnego ONZ i dyrektora wykonawczego UN Women Madame Phumzile i Nishtha Satyam, szefowej UN Women India, aby został zaprezentowany w 71 krajach, jako część globalnego ruchu ONZ #HeForShe – gdzie mężczyźni i kobiety solidaryzują się, aby stworzyć odważną i zjednoczoną siłę na rzecz bezpieczniejszego i bardziej równego płci świata.
Vibha Bakshi’s Son Rise zajmuje się dzieciobójstwem kobiet Czy podczas pracy nad nim było coś, co najbardziej Cię zaskoczyło lub zaniepokoiło?
Cała podróż Syn powstanie została wypełniona próbami i triumfami. Być może najbardziej niepokojącym momentem był moment, w którym Kusum przegrał sprawę – pomimo zidentyfikowania wszystkich gwałcicieli w miejscowym sądzie. Byliśmy bardziej zniesmaczeni zuchwałością gwałcicieli, którzy wyrzucali pieniądze na zewnątrz sądu, by uczcić swoje zwycięstwo. Kusum poronił w sądzie z szokiem wyroku. To był nasz najczarniejszy dzień podczas kręcenia. Kiedy udało mi się przejąć kontrolę nad własnym emocjonalnym zamętem, zapytałem Jitendera, co zamierza zrobić. I spojrzał na mnie z taką samą determinacją i powiedział: będę walczył do końca… do ostatniego tchu. I od razu zdałem sobie sprawę, że znaleźliśmy koniec naszego dokumentu. Ta walka nie ma bajkowych zakończeń, ale determinacja Kusuma oraz determinacja Jitendera, by kontynuować walkę o sprawiedliwość, daje nam nadzieję. Będę się trzymał tej nadziei, jakkolwiek kruchy może być ten uścisk. Bo tylko z nadzieją można wygrać walkę. I to jest walka, której nie możemy przegrać.
Son Rise gra na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Dharamsali