Kwestia wiary: widok na Wielki Meczet w Sanie. (Źródło: obrazy Thinkstock) Słowo Boże przez wieki leżało ukryte w ciemnym strychu, odgrodzonym od świata, oświetlonym światłem z jednego okna. Ale potem, w 1965 roku, burze uszkodziły dach mieszczący zachodnią bibliotekę w Wielkim Meczecie w Sanie, jednym z największych miejsc kultu religijnego islamu. Husain bin Ahmed al-Sayaghy, dyrektor administracyjny w Jemeńskim Muzeum Narodowym, zlecił oględziny budynku w celu oceny szkód. Tam, wewnątrz zamurowanego strychu, robotnicy znaleźli setki stron starego pergaminu, prawie zniszczonego przez starość, ataki pleśni, owadów i myszy.
różowa stokrotka z żółtym środkiem
Nikt nie miał pojęcia, co właśnie odkryli. Rękopisy upchano do worków i zapomniano. Minęły lata, zanim okazało się, że pergamin w ukrytym pomieszczeniu był najwcześniej odkrytym Koranem. Datowanie radiowęglowe pokazuje, że rękopis Sany był prawie na pewno sporządzony między 578 ne a 668 ne: erą Mahometa bin Abdullaha, proroka islamu. Istnieje trzy do jednego szansa, że jest starsza niż 646 n.e., co oznacza, że prawdopodobnie została napisana w ciągu 15 lat po śmierci Mahometa, prawdopodobnie przez kogoś, kto usłyszał boskie objawienie z własnych ust. Ale jest też ten zwrot: urtekst islamu nie był taki sam jak Koran, który znamy dzisiaj. Kilka lat po jego napisaniu badania naukowe wykazały, że skryba wymazał to pismo i zastąpił je tekstem, który wierzący teraz czczą.
Żaden scenarzysta filmowy nie mógł sobie wyobrazić niesamowitej historii, która od tego czasu po cichu rozwijała się na uniwersytetach na całym świecie: fabuła obejmująca bezcenne, wielowiekowe rękopisy ukryte przez naukowców, wydobywanie znaczenia z tekstów przypominających kod, nazistów i globalną geopolitykę.
Nawet gdy ta niesamowita akademicka historia zbliża się do punktu kulminacyjnego, ciemność spowija sam rękopis. W 2015 roku, gdy Arabia Saudyjska zaczęła bombardować Jemen, opiekunowie manuskryptu w Sanie uciekli, zamykając manuskrypt w tajnym sejfie, który można otworzyć tylko wtedy, gdy wszyscy się ponownie zgromadzą. Im dłużej rękopis pozostaje w sejfie, tym szybciej ulega degradacji: kontrola klimatu jest niezbędna do jego zachowania.
Pięć tysięcy kilometrów od Wielkiego Meczetu w Sanie, w niepozornym budynku w Poczdamie, mieście, które samo zostało straszliwie zbombardowane w kwietniu 1945 r., mieści się Corpus Coranicum, projekt Berlińsko-Brandenburskiej Akademii Humanistyczno-Naukowej. Królewskie Siły Powietrzne w nalotach, w których zginęło ponad 7000 cywilów. Wewnątrz uczeni wykorzystują najnowocześniejsze narzędzia cyfrowe do rekonstrukcji rękopisu z Sany. Każda postać musiała zostać odtworzona ręcznie, czasami przy użyciu obrazowania w ultrafiolecie, aby uwidocznić rozmyty dolny tekst.
Chociaż tradycja islamska odnosi się do różnych odczytań Koranu, te naukowe spory zostały wymazane z powszechnej wyobraźni przez rosnącą falę dosłowności. Historycy i badacze tekstu po raz pierwszy udostępnią światu pełny tekst rękopisu z Sany w studium, które zostanie opublikowane w ramach Corpus Coranicum. Ale odzyskując słowa Boga, uczeni mają również nadzieję na ponowne odkrycie czegoś cenniejszego: świata, w którym te słowa narodziły się i po raz pierwszy nabrały znaczenia.
Być może największe tego rodzaju cyfrowe repozytorium, baza danych Corpus Coranicum, analizuje starożytne rękopisy islamskie pod kątem różnych sposobów ich odczytywania oraz bada ich związek z tekstami religijnymi w języku syryjskim, hebrajskim i greckim: uważane za własne. Koran nie powstał w próżni, mówi Michael Marx, dyrektor ds. badań w Corpus Coranicum, ma swoją historię. Część tej historii leży w tradycji chrześcijańskiej i rabinicznej.
Wypalona Arabia Mahometa, dzieło na pokazach Corpus Coranicum, nie była intelektualną pustynią. Zamiast tego rękopis Sany narodził się w świecie pełnym żywych debat między chrześcijańskimi, judaistycznymi i przedislamskimi tradycjami monoteistycznymi i pogańskimi, w które zaangażował się Koran. Porównawcze fragmenty tekstu w Corpus Coranicum wyjaśniają te powiązania. Werset 112 Koranu zawiera wezwanie: Powiedz: On jest Bogiem, jeden. Słowo używane dla jednego to „ahad”, a nie arabskie „wahid”, którego można by się spodziewać zgodnie z zasadami gramatyki. Ahad zabrzmiałby znajomo dla słuchaczy mówiących po hebrajsku z Księgi Powtórzonego Prawa 6:4, która mówi nam: „Słuchaj Izraelu, Pan jest naszym Bogiem, Pan jest jeden”, ehad. Z kolei oba te teksty byłyby od razu zrozumiałe dla chrześcijan zaznajomionych z Symbolum Nicaenum, czyli Credo Nicejskim, które mówi, że wierzymy w jednego Boga.
Palimpsest Sana’a w kolekcji Puina. Dla osób przesiąkniętych popularnymi narracjami religijnymi, które przedstawiają świat Proroka jako taki, w którym islam przeciwstawiał się pogaństwu, może to wydawać się zaskakujące. Jednak znaleziska archeologiczne w Arabii Saudyjskiej i Jemenie wspierają tę propozycję. Elity królestwa Himyar, rozciągające się od południa Sany po Rijad, przeszły na jakąś formę judaizmu około roku 380 ne, jak wykazał wybitny francuski uczony Christopher Robin, starając się powstrzymać ekspansję etiopskich i bizantyjskich chrześcijan, a także Perscy Zoroastrianie. Dziś uważamy, że religie są starannie oddzielone od siebie, mówi David Kiltz, inny uczony zaangażowany w Corpus Coranicum, ale w czasach Mahometa granice między wierzeniami nie były tak zgrabne. Wskazuje, że w starożytnej Mekce kupcy i pielgrzymi spotkaliby szereg wierzących, od pogan po zoroastryjczyków, od Żydów po chrześcijan nestorian.
Latem 1944 roku Bawarska Akademia Nauk została zniszczona przez brytyjską bombę lotniczą. Od dawna uważano, że skarby zagubione w piekle zawierały setki rolek filmów dokumentujących starożytne karty Koranu, sfotografowanych w Egipcie, Turcji i Maroku przez wielkich niemieckich orientalistów Gotthelfa Bergsträssera i Otto Pretzla — ten ostatni, barwna postać, która miała umrzeć w katastrofie lotniczej podczas próby wzniecenia buntu plemion arabskich w celu wsparcia sił nazistowskich. Fotografie stanowiły monumentalny wysiłek odzyskania utraconego świata i od dawna uważano, że został utracony na zawsze.
W 1993 roku niemiecka uczona Angelica Neuwirth zabrała Antona Spitalera, długoletniego opiekuna fotografii, na przejażdżkę po Berlinie. Nagle powiedział, jak wspomina Neuwirth, że archiwum Bergstraessera wciąż czeka na naukowe badanie i jest z nim. Zapytał mnie, czy byłbym zainteresowany ich przyjrzeniem się. Zajęło mi trochę czasu, zanim znów zacząłem oddychać. Spitaler nigdy nie wyjaśnił, dlaczego nie udostępnił ich do tego czasu; Neuwirth mówi, że nigdy nie pytała. Każdy z tych obrazów został zdigitalizowany i stanowi część Corpus Coranicum. Wysiłki naukowców z Corpus Coranicum oferują teraz prawdziwą szansę na ożywienie świata słowa — ale projekt jest przesłonięty brzydkimi podejrzeniami i dysputami.
Od wieków polemiści wrogo nastawieni do islamu twierdzą, że Koran jest wymysłem. Uczony John Wansborough błędnie stwierdził cztery dekady temu, że nie było rękopisów Koranu z pierwszego wieku, ponieważ powstał on dopiero później. W latach 70. naukowcy Patricia Crone i Michael Crooke twierdzili, że około 690 r. n.e. sekta judaistyczna przekształciła się w to, co znamy obecnie jako islam – ekstrawaganckie twierdzenie, które mieli później wycofać. W latach przed 11 września, kiedy w świecie akademickim zaczęły krążyć wiadomości o znalezisku z Sany, niektórzy przewidywali, że będzie to miało taki sam wpływ na islam, jak alianckie bombowce na Berlin.
Gerd-Rudiger Puin, jeden z pierwszych, którzy uzyskali dostęp do oryginalnego rękopisu Sany i ten, który pomógł go przywrócić, podsycił te twierdzenia. Puin zmierzył się z Koranem w 1999 roku, argumentując, że co piąta linijka jest po prostu niezrozumiała, ponieważ jest kolażem źródeł i tekstów, a nie spójną całością. Ale, podobnie jak skarb z cygar Spitalera, Puin postanowił ukryć rękopis Sany. Nigdy nie opublikował zdjęć z mikrofilmów, które wysłał do Niemiec w 1997 roku. Dopiero niedawno Corpus Coranicum zdołało uzyskać zdjęcia w wysokiej rozdzielczości bezpośrednio od władz Jemenu.
Jest teraz jasne, że różnice między dolną warstwą Koranu z Sany a standardowym tekstem, który znamy dzisiaj, są niewielkie. Behnam Sadeghi, uczony ze Stanford University, który wraz z Uwe Bergmannem przeprowadził datowanie radiowęglowe rękopisu z Sany, wykrył 32 przypadki tego, co nazwał drobnymi rozbieżnościami w badanych przez niego sekcjach — przyrostki, przedrostki i tym podobne — i 25 bardziej treściwe, zawierające brakujące słowa. Zmiany, jest prawie pewne, zostały dokonane na rozkaz Osmana bin Affana, współczesnego Mahometowi, który został trzecim kalifem islamskiego imperium w 644 roku n.e. Mówi się, że Uthman skompilował standardowy Koran, aby stłumić niezgodę w społeczności. Błędy zostały pogodzone i sury Koranu zebrano według długości, a nie według czasu ich objawienia. Osman wysłał swoją wersję około roku 650 n.e., być może w tym czasie, w którym przygotowywano górną warstwę tekstu z Sany.
sosny, które pozostają małe
Od czasu furii wywołanej Szatańskimi wersetami Salmana Rushdiego, dyskusje nad Koranem spowijały całun. W 1960 roku francuski badacz islamu, Maxime Rodinson, napisał, że objawienia Proroka składały się z elementów jego rzeczywistego doświadczenia, treści jego myśli, snów i medytacji oraz wspomnień z dyskusji, które słyszał, pojawiały się ponownie, posiekane. , zmienione i transponowane. W 1996 roku egipski uczony Nasr Abu Zaid został uznany za odstępcę za twierdzenie, że Koran jest tekstem literackim, a nie absolutnym i niezmiennym słowem Bożym. Być może najbardziej trwałym wkładem Koranu z Sany i uczonych, którzy nad nim pracowali, może być przypomnienie nam, że możliwa jest bardziej otwarta, ale pełna szacunku rozmowa.