„Rzemiosło dotyczy poczucia własnej wartości i sposobu życia”

Przed Narodowym Dniem Handloom, który odbędzie się 7 sierpnia, czołowe głosy z branży dyskutują o przyszłości, kampanii Smriti Irani w mediach społecznościowych i skarbnicy, jaką jest indyjski przemysł tekstylny

narodowe święto tkactwa ręcznego, Dasktar, Dasktar mela, Dasktar Delhi, targi tkactwa ręcznego, targi rękodzieła, targi rękodzieła w Delhi, targi tkactwa ręcznego, przemysł tkactwa ręcznego, wiadomości z Delhi, wiadomości z IndiiLaila Tyabji w Dastkar w Delhi (zdjęcie ekspresowe: Amit Mehra)

Laila Tyabji spędziła ponad trzy dekady pracując u boku rzemieślników w Gujarat, Bihar i Radżastanie. W swojej pracy 69-letnia Tyabji próbowała zbudować związek między tradycyjnym rzemiosłem, naszą tożsamością cywilizacyjną i zrównoważonym utrzymaniem. Przed Ogólnopolskim Dniem Handloom opowiada o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości branży.



Dasktar założyłeś w 1981 roku. Opowiedz nam trochę o podróży.



Kiedy nasza szóstka zakładała Dastkar, nigdy nie wyobrażaliśmy sobie, jaki będzie to miało wpływ na nasze życie i innych. Obserwowaliśmy, jak rzemieślnicy przekształcili się z „żony Kallu” w znaną jako Raeesan, Rameshwari lub Kalawati. Możliwość stworzenia pięknego produktu własnymi rękami i możliwość uzyskania uznania i korzyści pieniężnych spektakularnie zmieniły życie. Rękodzieło to nie tylko piękne i drogie przedmioty, ale także sposób życia i poczucie własnej wartości. Dowiedzieliśmy się o kobietach z Biharu, które przez 20 lat były trzymane w niewoli za niewolną pracę za 500 rupii, przędzenie jedwabiu Tussar. Rozmawiałem o tym z autorką Gitą Mehtą, która powiedziała, że ​​powinniśmy po prostu policzyć i dać im honorarium za jej nadchodzącą książkę. Sutra rzeki (1993). Pożyczki zostały spłacone, umożliwiliśmy kobietom naukę tkania, nie tylko przędzenia, i uczynili z Bhagalpuri tussar sari produkt najwyższej jakości.



Czy dystans między życiem zubożałych tkaczy a drogimi, cenionymi produktami, które wytwarzają, można kiedykolwiek pokonać?

To, co udało nam się w sektorze organizacji pozarządowych, rozwiązać w niewielkim stopniu. Ale w mikro sukcesach są lekcje dla większego sektora. Po pierwsze, potrzebujemy właściwych liczb. Według statystyk rządowych jest 14 milionów rzemieślników, podczas gdy nasze szacunki wynoszą ponad 25 milionów, jeśli uwzględnimy tych, którzy pomagają głównym rzemieślnikom w swojej sztuce. Rząd nie może po prostu wejść do Banaras i ogłosić wielkiego planu marketingowego lub wielkich hal tkackich. Muszą udostępnić im surowiec lub bawełnę/jedwab – należy zająć się kredytem w sposób, w jaki chcą otrzymać (potrzeba większej jasności). Nie chodzi tylko o podążanie tą samą drogą, co przy dużej produkcji przemysłowej. Indyjscy rzemieślnicy i rynki dla nich są wielowarstwowe; musimy wykorzystać je jako mocne strony, a podejście oparte na dużych klastrach nie zawsze jest odpowiedzią. Zagadnienia surowcowe pracowników tkackich ściśle wiążą się z problematyką rolnictwa w naszym kraju. Rząd dobrze by zrobił, gdyby pomyślał o obu razem.



Gandhi zamienił ręczną krosno na khadi w centralny motyw naszego wizerunku, a później Indira Gandhi zachowała ideę dumy z ręcznych krosien żywych jako oświadczenie. Ale to nie wystarczyło, aby sektor krosien ręcznych był zdrowy.



Do lat 60. rękodzieło, zwłaszcza krosna ręczne, miało emocjonalny związek z indyjską tożsamością. Potem, od lat 70. do 90., kiedy przestaliśmy być krajem zamkniętym, naturalne było, że ludzie chcą zmian. Nasze magazyny, seriale telewizyjne i kino zaczęły priorytetowo traktować inną estetykę. Już wtedy kobiety Gandhi nosiły krosna ręczne i aktorzy filmowi, tacy jak Smita Patil, Shabana Azmi i Sharmila Tagore, nosili sari. Ale ostra wiadomość, która pojawiła się teraz w środkach masowego przekazu, brzmiała: być behenji, jeśli nosi się sari. Zachodnia odzież nie jest niczym złym, ale poddaliśmy się postrzeganiu naszych własnych rzemieślników i ubrań jako gorszych i tęskniliśmy za plastikowym obuwiem lub syntetycznymi ubraniami.

Ręcznie robione produkty i ich konserwacja są drogie. Czy nie jest niesprawiedliwe oczekiwanie, że ludzie będą za to płacić tak dużo?



Oczywiście. Ale możemy zrobić jedno i drugie i musimy podjąć kilka praktycznych decyzji, takich jak pozwolenie na zaspokojenie większości potrzeb w kraju takim jak nasz. Smutne jest to, że w rządzie nie ma nikogo, kto jest na tyle pasjonujący, czy kompetentny, by z wyobraźnią posunąć się do przodu. Postrzegają Indie przez pryzmat „rozwoju” i „rozwinięcia”. Z tym wszystkim siła Indian jest bardzo zdewaluowana. W Indiach mamy ogromny niedobór miejsc pracy, więc musimy ożywić zainteresowanie umiejętnościami, które już posiadamy i sprawić, by były opłacalne i cenione. Zmieni to sposób funkcjonowania obszarów wiejskich w Indiach.