Chacha Choudhary, Nagraj, Super Commando Dhruva: Liga niezwykłych dżentelmenów

Dwie dekady po tym, jak Shaktimaan stał się kultowym programem w indyjskiej telewizji, spojrzenie wstecz na desi superbohaterów, którzy poruszyli publiczność. Czy ich czas znowu nadejdzie?

Coś zaskoczyło o Shaktimaanie od jego premiery.

We wrześniu 1997 roku indyjska telewizja była świadkiem dziwnego zjawiska, kiedy po raz pierwszy na małym ekranie pojawił się superbohater desi. Shaktimaan, którego pierwszy odcinek został wyemitowany w Doordarshan 13 września 1997 roku, był opowieścią o superbohaterze w pelerynie, który ratował świat przed chciwością i złem. Nawet Mahabharata zajęła miesiąc lub dwa, by przyciągnąć uwagę ludzi. Ale coś w Shaktimaanie zaskoczyło od jego premiery. W rzeczywistości, kiedy to wystartowało, zdaliśmy sobie sprawę, że ludzie, głównie dzieci, chcieli słuchać opinii Shaktimaana również na temat rzeczywistych problemów. Zaczęliśmy więc włączać trochę tego, mówi aktor Mukesh Khanna, który grał tę postać na ekranie. Alternatywnym ego Shaktimaana był Pandit Gangadhar, geekowy fotograf w gazecie Aaj ki Awaaz. Jego supermoce były wynikiem jogi kundalini, techniki medytacyjnej, która aktywowała czakry ciała i pomogła przywołać moc z pięciu naturalnych elementów.



Dwadzieścia lat później, kiedy Khanna przygotowuje się do ponownego założenia czerwonego aksamitnego garnituru w 2018 roku, mówi, że Shaktimaan zmienił zasady gry z jednego prostego powodu: zadziałało, ponieważ pokazało, że nawet zwykły człowiek może być bohaterem. To uczyniło go wyjątkowym, mówi Khanna.



Khanna ma rację. Na długo przed tym, jak Chhota Bheem i Mighty Raju przejęli władzę nad młodymi umysłami, Shaktimaan wywarł wpływ, który był wówczas niespotykany. Na przykład po trzęsieniu ziemi w Gujarat w 2001 r. Khanna został poproszony przez rząd centralny o dystrybucję materiałów pomocowych w przebraniu Shaktimaana i zorganizowanie obozów dla dzieci. Do dziś pamiętam, że w szkole podeszła do mnie kobieta i powiedziała, że ​​jej syn nie pije mleka, dopóki nie omówię znaczenia białka i wapnia pod koniec odcinka. To było tak, jakbym już nawet nie był aktorem. W ich oczach byłem, całkiem dosłownie, Shaktimaanem, mówi.



Ale, jak powiedziałby Spiderman, z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność. W przypadku Khanny objawiło się to na więcej niż jeden sposób. Z czasem fandom stał się brzydki. Doniesienia o dzieciach podpalających się lub skaczących z dachów, aby Shaktimaan mógł je uratować, zaczęły pojawiać się w ogólnokrajowych wiadomościach. Biura Doordarshan i ministerstwa informacji i radiofonii zaczęły otrzymywać zawiadomienia sądowe o przemocy pokazanej w programie. Ostatecznie Khanna została zmuszona do wygłaszania monologów instruktażowych w ramach czasu antenowego. W 1999 roku serial został na krótko zdjęty z anteny.

różne rodzaje drzew redbud

Shaktimaan ostatecznie popadł w zapomnienie po ponad 400 odcinkach. Od tego czasu opowieść o indyjskim superbohaterze czeka, dosłownie, na jasną iskrę. Ale ta iskra, jeśli cofniesz się w czasie, pojawiła się na długo przed Shaktimaanem, jeszcze zanim inspirowana Star Trek Space City Sigma (1987) i filmy takie jak Mr India (1987) naznaczyły indyjskie sumienie ideami futurystycznego gadżety i bardziej mózgowa forma bohaterstwa. I dotarł na papierze.



Latem 1984 roku Sanjay Gupta i jego bracia siedzieli przed telewizorem w swoim domu. Ich ojciec założył w 1982 r. Raja Pocket Books, wydawnictwo z pulpy, które prowadziło prężny interes. Ale dla Sanjaya i jego braci, Manisha i Manoja, telewizja już rozpaliła ich wyobraźnię. Oglądaliśmy pokazy Spidermana i dyskutowaliśmy o tym, jak wyglądałby indyjski superbohater i jakie miałby moce. Pewnego dnia do naszej rozmowy włączył się mój ojciec, a jakiś czas później urodził się Nagraj, mówi Sanjay. Od tego czasu Raj Comics od ponad 30 lat kieruje gatunkiem superbohaterów na papierze.



Chacha Choudhary i SabooChacha Choudhary i Saboo.

Mimo że komiksy w Indiach poprzedzały powstanie Nagraj, miały tendencję do wydobywania folkloru, jak w przypadku Amar Chitra Katha należącego do India Book House, lub humoru, jak w Chacha Choudhary z Diamond Comics.

W latach po stworzeniu Nagraj bracia Gupta i ich wydawnictwo stworzyli kilku innych superbohaterów, takich jak Super Commando Dhruva, Doga, Bhokal i inni. Chociaż postacie te wydawały się w dużej mierze inspirowane zachodnimi modelami, takimi jak Spiderman (Marvel Comics) czy Batman (DC Comics), zajmowały zdecydowanie indyjską przestrzeń; od języka do miast po problemy, które rozwiązali. Na przykład Super Commando Dhruv działał w fikcyjnym mieście Rajnagar i w przeciwieństwie do większości innych bohaterów w uniwersum Raj Comics, nie miał ani supermocy, ani alter ego — polegał wyłącznie na swoim atletyzmie i intuicji. Doga, sierota z ulicy, zamienił się w strażnika przestępczości, nosząc maskę psa, by ukryć swoją tożsamość. I na długo przed tym, jak Harry Potter celował w wężomowie, Doga mógł swobodnie komunikować się z psami. W rzeczywistości fani Dogi byli tacy, że reżyser Anurag Kashyap od dawna wyrażał chęć nakręcenia filmu o nim, dopóki projekt nie upadł w 2013 roku.



Wyczyny tych superbohaterów podniosły popularność Raj Comics na początku lat dziewięćdziesiątych. Założyła sieci dystrybucji aż do Bangladeszu i Nepalu. Mimo że południowa część kraju ma stosunkowo niewielką liczbę czytelników w języku hindi, 50-letni Sanjay, który obecnie prowadzi firmę razem ze swoimi braćmi, twierdzi, że sprzedaż w tym regionie była świetna. Kilka wydań przeszło do miliona nakładów. Zaczęliśmy nawet publikować w językach innych niż hindi. Na przykład robiliśmy specjalne edycje w języku bengalskim. W tym czasie nasz pierwszy nakład był ustalony na 3 lakh rupii. Zawsze mieliśmy dostępne przedruki. Jeśli liczyć to, że duża część tych wydań była wypożyczana, a nie kupowana, to czytelnictwo było prawdopodobnie wyższe – mówi.



robaki, które wyglądają jak biedronki, ale gryzą

Jednak wraz z liberalizacją i pojawieniem się telewizji kablowej i innych form rozrywki Raj Comics ucierpiał w połowie lat dziewięćdziesiątych. Powiedziałbym, że na początku to gry wideo oddaliły młodzież od superbohaterów. Oczywiście czytanie i tak spadło. Ale pokolenie, które niosło Nagraj i Dhruv na swoich barkach, musiało teraz dorosnąć, iść do liceum i poświęcić czas na inne rzeczy, mówi Sanjay. Wejście zagranicznych wydawców oraz mechanika marketingu i dystrybucji przyniosły wyzwania nie do pokonania dla drobnych indyjskich wydawców. Kiedy zamożne konglomeraty wkraczały do ​​kraju, oferowały sklepikarzom możliwość wyższych marż. Marże na butelce Coli były wyższe niż na komiksie. Więc oczywiście zaopatrzyliby się w to zamiast w komiks. Dziecko, które z łatwością mogło znaleźć komiks w pobliżu swojego domu, musiało zajść daleko, aby go zdobyć, mówi Sanjay.

Trzydziestoletnie romanse Indii z tym gatunkiem nie ograniczyły się jednak do granic. Kapitan Nemo — lub książę Dakkar — postać science fiction stworzona przez Julesa Verne'a, została przemodelowana jako bohater w serii DC Comics Alana Moore'a The League of Extraordinary Gentleman w 1999 roku. Nemo, urodzony jako Raja z Bundelkhand, był kapitanem The League of Extraordinary Gentleman Nautilus, łódź podwodna znacznie wyprzedzająca swoje czasy. Filmowa adaptacja komiksu, w którym Naseeruddin Shah zagrał Nemo, ukazała się cztery lata później, w 2003 roku, ale zatonęła bez śladu.



Gupta i Khanna uważają, że przyczyną tych niepowodzeń jest autodestrukcyjna tendencja naśladowania Zachodu. Jesteśmy 30 lat za Stanami Zjednoczonymi. Jeśli twój superbohater chce istnieć w przyszłości, nie może. Po prostu jeszcze nas tam nie ma, mówi Khanna. Ale chociaż Khanna wierzy, że indyjski bohater musi mieć kontakt z tymi poza ośrodkami miejskimi — coś, co aktor Anil Kapoor w roli przypadkowego bohatera w filmie Mr India (1987) zrobił z wielkim sukcesem — Sanjay uważa, że ​​przyszły indyjski superbohater musi być obywatel świata; że wkrótce będzie musiał stać się na tyle potężny, by uratowali Nowy Jork lub Londyn.



Superkomandos Dhruva (L) i Nagraj. (Dzięki uprzejmości: Raj Comics)

Do tej pory narracja indyjskiego superbohatera była w dużej mierze skupiona na mężczyznach. Z wyjątkiem komicznej postaci Anupama Sinhy, Shakti (po raz pierwszy pojawił się w 1998), Raj Comics trzymał się z dala od równoważenia status quo; Spektakle takie jak Kapitan Vyom (1998), który próbował podpiąć swój wóz do popularności Shaktimaana, kontynuowane były w duchu męskiego heroizmu.

W kulturze popularnej, aby opowiadać historie inspirowane lokalnie, bohaterowie tradycyjnie wznosili się z przeciwności losu. W Indiach konflikty te powstały przede wszystkim z powodu nierówności klasowych i marginalizacji mniejszości religijnych i kastowych. Jedną z rzeczy, w których komiksy o superbohaterach są świetne – podobnie jak w przypadku innych rodzajów fikcji spekulatywnej, takich jak science fiction, fantasy i historia alternatywna – jest zajmowanie się poważnymi problemami socjologicznymi w sposób, który może uniknąć kaznodziejstwa lub dydaktycznego, ale nadal ilustruje dogłębnie, a nawet zabawnie problemy, mówi scenarzysta komiksów Scott Peterson. W dorocznym wydaniu Batgirl z 2000 roku, corocznej inicjatywie DC Comics skierowanej do pisarzy w celu odkrywania nowych bohaterów z całego świata, Peterson powołał do życia Arunę Shende, być może pierwszego indyjskiego superbohatera Dalitów. Wydawało mi się, że serial o superbohaterach, który odnosi się do systemu kastowego, jeśli zostanie wykonany umiejętnie, może być zarówno pouczający, jak i porywający. Spędziłem tydzień czytając każdą książkę o Indiach, którą miała nasza biblioteka. Wtedy po raz pierwszy zetknąłem się z koncepcją Dalit. W chwili, gdy przeczytałem o całej ogromnej grupie ludzi, którzy byli (przynajmniej raz, jak to wtedy rozumiałem) dosłownie nietykalni, pomyślałem, że tak, to jest pochodzenie mojego nowego bohatera, mówi Peterson.



W komiksie Shende, urodzona przez rodziców Dalitów, jest z zawodu kaskaderką i zmiennokształtnym superbohaterem, który nazywa Bombaj swoim domem. Pomaga Batgirl w ratowaniu porwanego dziecka. Niestety postać pojawiła się tylko w trzech wydaniach, ponieważ Peterson przeszedł do innych rzeczy.



robaki, które wyglądają jak kąsające biedronki

Powrót Marvela i DC do Indii, czy to w formie animacji, czy książek pod koniec lat dziewięćdziesiątych, dało ambitnemu indyjskiemu filmowcowi coś, do czego mógł aspirować. Rakesh Roshan próbował wskrzesić karierę swojego syna Hritika Roshana jako latającego superbohatera, Krrish (2006). Pomimo wielkich inwestycji i gwiazdorskiej obsady, pozostał tylko miejskim fenomenem, ograniczonym do multipleksów. Lata później Ra One (2011) Shah Rukha Khana wypadł jeszcze gorzej. Inne przypadki filmów o superbohaterach, takie jak Drona (2008) całkowicie zawiodły. Chociaż efekty wizualne, technologia i zdolność do inwestowania uległy poprawie, same te wskaźniki nie gwarantują sukcesu.

Z kolei założyciel Comic Con India, Jatin Varma, ma inne zdanie. Myślę, że musimy zrozumieć, co oznacza dla nas superbohater. Indie potrzebują własnego, unikalnego superbohatera, a nie kopii Batmana czy Supermana. Mamy skarbnicę mitologii, która może się przydać. Znajomość odbiorców ma kluczowe znaczenie w Indiach. Mitologia może prowadzić do narodzin bohaterów, którzy są niszowi, ale mają związek z Indiami – spójrz na przykład na sukces i popularność Chhota Bheem; słaba kopia postaci Marvela i DC sprawi, że ich przyszłość stanie się nie do utrzymania, mówi Varma.

Aruna Shende była być może pierwszą superbohaterką Dalitów.

Biorąc pod uwagę popularność DC i Marvela w Indiach, istnieją przesłanki wskazujące na to, że na końcu tych ciągłych poszukiwań może pojawić się potencjalna kopalnia złota, która zapewnia nie tylko komercyjne korzyści, ale także tworzenie czegoś naprawdę niezapomnianego. Mając to na uwadze, urodzony w Nowym Jorku przedsiębiorca medialny Sharad Devarajan, który sprowadził DC i Marvela do Indii w 1998 roku, współzałożył firmę Graphic India (GI) w 2011 roku. Wierzę, że w ten sam sposób Zachód stworzył superbohaterów czy Japonię. , Korea i Chiny wyeksportowały swoje anime, mangę, manhwę i inne oryginalne style opowiadania historii na świat, Indie mają potencjał, aby stać się jednym z największych kreatywnych eksporterów komiksów w nadchodzących latach. Następna JK Rowling, Steven Spielberg czy Stan Lee (człowiek, który współtworzył między innymi Spidermana, Hulka, Thora, Iron Mana i X-Men) siedzi gdzieś w Indiach, mówi Devarajan. Jego firma działa na różnych platformach (cyfrowa, papierowa, animowana) i jest najbardziej popularna dzięki ożywieniu superboya Chakry, postaci stworzonej dla Indii przez redaktora naczelnego Marvel Comics, Lee, w 2011 roku.

Devarajan przypomina Guptę i Khannę, kiedy mówi, że aby narysować superbohaterów, którzy będą żyć, muszą być kimś, na kim ludziom może zależeć. I do tego może pomóc krok w bok. Nie postrzegamy siebie jako ludzi w biznesie „komiksowym” lub „telewizyjnym”, postrzegamy siebie jako ludzi w biznesie „opowiadania historii”. Mówi, że nigdy nie było lepszego czasu, aby być w branży opowiadania historii, która oferuje tak wiele sposobów przekazywania historii do połączonego cyfrowego wszechświata. Jak mówi, większość świata rozwijanego przez GI jest inspirowana mitologią hinduską. Widzieliśmy, jak greckie mity przenikają kulturę popularną w licznych filmach, takich jak Starcie tytanów, Nieśmiertelni itp. Nie ma wątpliwości, że Mahabharata ma moc zniewolenia globalnej publiczności, jeśli zostanie właściwie wykonana. Takie wspaniałe historie nie należą do żadnej kultury, mówi Devarajan.

To powiedziawszy, niezależnie od tego, czy jest to Czakra, wzmocniona przez garnitur (który aktywuje jego czakry), czy Shaktimaan, który otrzymał swoje moce od czakr, wciąż istnieje rażąca pustka historii wokół tych, którzy być może najbardziej ich potrzebują. Czy mniejszości w Indiach dostaną własnego bohatera? Grafik Appupen, który w swoim RashtraManie wydobył gatunek superbohaterów, mówi, że nie nastąpi to szybko. Perspektywa byłaby zdecydowanie ciekawsza, gdyby pomogła zadawać nowe pytania i snuć nowe historie. Nie zapominajmy jednak, że sam gatunek jest mainstreamem. Superbohaterowie stali się maskotkami pewnego rodzaju polityki. Więc zawsze będzie skłaniać się ku ogólnym opowieściom. Jedyny sposób, w jaki to widzę, to to, że sam strumień w pewnym momencie przestanie istnieć, mówi.

lista rzadkich nazw kwiatów

Sanjay przyznaje, że przyszłość może rzeczywiście wymagać pewnych zmian. Zawsze chcieliśmy trzymać naszych superbohaterów z dala od społecznych skłonności. Ale w nadchodzących latach może to już nie być możliwe. Być może będziemy musieli zająć się kwestiami religii i kast, a także uwzględnić te historie, mówi. Nawiasem mówiąc, Raj Comics pracuje nad wydaniem wkrótce serii internetowej. Graficzna czakra Indii również zostanie przerobiona na film lub serial internetowy.

Być może proponowany powrót Shaktimaana w przyszłym roku będzie przejawem gotowości widza do radzenia sobie ze zmianą i jego zdolności do nostalgii. Chociaż Khanna jest daleki od żwawego młodego mężczyzny, którym kiedyś był, ma nadzieję, że publiczność nadal zaakceptuje go jako starzejącego się superbohatera. Może tym razem powiem dzieciom, aby trzymały się z daleka od WhatsApp czy mediów społecznościowych, ponieważ postrzegam to jako współczesne zło. Widzisz więc, problemy się zmienią, ale dusza Shaktimaana pozostanie taka sama. Nie potrzebujesz sześciopaku, jak dzisiejsi aktorzy, żeby go zagrać. Musisz myśleć jak on, żeby nim grać, a ja tak robię, mówi.

Manik Sharma jest pisarzem mieszkającym w Delhi.