W rozbitej krainie

W intymnym przedstawieniu Anubhy Bhonsle Manipur jawi się jako zraniona cywilizacja, w której smutek jest moralną odpowiedzią na tragedię i gwałt.

Anubha Bhonsle, Irom Sharmila, manipur, średnie głosy, ciemność manipuru, cywilizacja manipuru, trauma społeczna, książka, recenzja książki,Wbrew potędze państwa 15-letni post Iroma Szarmili stał się symbolem oporu w państwie.

Książka: Mamo, gdzie jest mój kraj?: W poszukiwaniu światła w ciemnościach Manipur
Autor: Anubha Bhonsle
Wydawca: Mówiący tygrys
Strony: 256 stron
Cena: 499 zł



Dla tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej o Manipur i jego złożonym labiryncie często wzajemnie sprzecznych kwestii, Matka Anubhy Bhonsle, gdzie jest mój kraj? Poszukiwanie światła w ciemnościach Manipuru zapewnia odświeżający widok. Wynika to z tego, w jakim miejscu autorka się znajduje, pisząc swoją relację o tym, co w istocie jest stanem ostrej traumy społecznej. W jej narracji dostrzegalny jest głos środkowy, zalecany przez badaczy pisarstwa traumy. Jest więc obiektywnym poszukiwaczem, jak każdy dobry dziennikarz powinien być, ale także kimś, kto stara się utożsamiać z tematami; dlatego jej opowieści dotyczą także bycia świadkiem, a nie tylko obserwowania.



Przewiduje się, że wrażliwy portret zapomnianego zakątka kraju w tej książce wzbudzi zaniepokojenie i empatię w sercach przeciętnych indyjskich czytelników. Jest to opowieść opowiedziana zarówno umysłem, jak i sercem, a charakterystyczna dla tego rodzaju opowieści, narracja uroczo wije się między prozą a poezją, między wieloma materialnymi i niematerialnymi rzeczywistościami tego miejsca. Wzbudza, ale i pobudza empatię.



Autor nie wykazuje pośpiechu w kazaniu. Zamiast tego pozwala, by wyłonił się krajobraz moralny, jakby przez to, co TS Eliot nazwał trzecim głosem poezji. W tym przypadku byłoby to podobne do głosu sumienia, który wyrasta z dialektyki między światopoglądem bohaterów książki, własnymi komentarzami autora i zaangażowaniem czytelnika w pojawiające się pomysły. Ogólny obraz, który stopniowo staje się klarowny pod koniec książki, przedstawia poważnie zranioną cywilizację, liżącą swoje rany, próbującą się uleczyć i iść dalej. Przywołuje to obraz, z którym znany kolega autora, Rajdeep Sardesai, opisał kiedyś Manipur — udręczoną piękność.

Pierwszy rozdział „Smutek jest lepszy niż strach” nadaje ton temu, co nastąpi. Opowiada o dwóch ofiarach gwałtu w armii, moralnie zdewastowanych, ale nie całkowicie zrezygnowanych, które zamykają się w sobie, by opłakiwać swoje ogromne straty. Historia rzekomo jest zbudowana z wywiadów z tymi ofiarami, ale tożsamość dwóch kobiet pozostaje anonimowa z oczywistych powodów. To, w dziwnie mroczny sposób, nadaje historii odrobinę niesamowitości. Poruszają się jak zjawy, oderwani i odlegli jak wyrzutkowie, obserwując świat z własnego wygnania w miejscu zamieszkałym tylko przez nieszczęsnych uciekinierów takich jak oni. Ich brutalna i traumatyczna utrata niewinności jest ich czyśćcem. Każdy dzień to walka z rozpaczą. Samobójstwo jest opcją, ale nie uciekają się do niej. Zamiast tego przyjmują smutek jako drogę do odkupienia. Ich osobista walka o uratowanie się od całkowitej duchowej bezpłodności staje się w ten sposób ich heroizmem, a na szerszym płótnie heroizmem wielu innych w strefie zmierzchu Manipur.



To nieodłączne poczucie tragedii i triumfu w skrajnych przeciwnościach losu jest tym, z czym spotykasz się praktycznie w każdym rozdziale. To napięcie graniczy z wzniosłością w portretie Irom Sharmili, kobiety o żelaznej woli, która w pojedynkę zajęła się establishmentem, żądając uchylenia drakońskiej ustawy o specjalnych uprawnieniach sił zbrojnych z 1958 roku. niezłomna wola, nawet w obliczu perspektywy wypełnienia niemożliwej misji, i przez tę niesamowitą cechę, zostaje zepchnięta na publiczny piedestał. Autorka odkrywa także Sharmilę jako osobę prywatną, z ludzkimi słabościami, kogoś, kto błaga o poszanowanie jej życia prywatnego. W agonii jej publicznych i prywatnych osobowości, jej poczucie odpowiedzialności za jej sprawę zmusza ją do poświęcenia tego drugiego.
Podobnie jak w portrecie autora Sharmili, wyłaniający się szeroki obraz Manipur jest również intymny. Nie jest to obraz wywodzący się z linearnego reportażu o problemach stojących przed danym miejscem, ale taki, który niemal naturalnie wynika ze zmysłowego potraktowania widoków, dźwięków i zapachów państwa, a więc o wiele pełniejszego i bardziej zniuansowanego. Dowiesz się na przykład, jak miasto Imphal budzi się, jak przechodzi na emeryturę; masz poczucie ucisku nadzwyczajnych praw, jak w rozdziale „Trzy rocznice”; ale także niepewność prawie całkowitego braku prawa, jak w rozdziałach „Każdy kocha dobrą rebelię”; frustracji młodzieży w „Ucieczce do Delhi” i tak dalej. Z pewnością jest to książka, z której można wiele wynieść.



Autor jest redaktorem, Imphal Free Press i autorem nadchodzącego Shadow and Light: A Kaleidoscope of Manipur