Zacząłem rozwijać język, który nie należy do miejsca. Słyszałem w muzyce elementy z różnych krajów… Muzyka jest językiem migracji. Dzięki niej można wyrazić migrację, mówi Arko Mukhaerjee (zdjęcie ekspresowe Amit Mehra) Ze scenariuszem Tanushree Ghosha
Jeśli podoba mi się dźwięk, który słyszę, lubię go odtwarzać. Jeśli nie mogę, śpiewam po swojemu. Kiedy śpiewam piosenkę Santhali, słyszę Afrykę, mówi 32-letni Arko Mukhaerjee w Depot48 w Delhi, zanim wyszedłem na scenę z Ziba, jego nowym zespołem world music – pięcioosobowym strojem z legendą gitary Amyt Datta jako frontmanem.
W swoich piosenkach Arko poszukuje podobnej estetyki, przemierzającej krainy i formy. Śpiewa te, których próbuje, nie zmieniając faktury i grawitacji oryginału. Wyobraź sobie Kabir bhadżan w połączeniu z masztem qalandar, O Susanna! fokstrotując się przy nulce Jaane kahan mera jigar gaya ji i nepalskim folku Resham firiri, jivey reggae do calypso Harry'ego Belafonte ze starej angielskiej rymowanki lub podrasowanym B-flatu w bluesowym standardzie Chucka Berry'ego Johnny B. Goode. Nuty bluegrass w wielu były nie do pominięcia, chociaż nie jestem artystą bluegrass, (mandolinista) Diptanshu (Roy), mówi o swoim koledze z zespołu Fiddler's Green. I cóż, odmawia nazywania swojej muzycznej fuzji. Muzyka indyjska zmienia się co 200 kilometrów. Byłem głęboko zainspirowany zachodnioafrykańskim i irlandzko-szkockim folkiem i śpiewałem je z puratoni Bangla gaan, mówi mieszkająca w Kalkucie kręcona miejska cyganka soi-disant.
Opowieści preludium śpiewu Arko. Mit urzeczywistnia się, kiedy śpiewam, mówi. Jest poruszony fenomenem Kabira. Jak można się domyślić, pierwszym utworem Ziby jest dżem Kabir, melanż różnorodnych brzmień – rocka, jazzu, folku i nie tylko. W zeszłym roku Amytda zadzwoniła, by powiedzieć „zróbmy razem zespół, coś w stylu karnawału”. To było jak telefon od Milesa Davisa, mówi Arko. Nazywa to swoją złotą szansą na naukę. Ziba jest bardziej grillowany, potrzebuje praktyki, w przeciwieństwie do Fiddler’s Green, gdzie śpiewamy improwizowane – dodaje.
Datta, który potrafi nawet sprawić, że dysonans brzmi melodyjnie, był pod wrażeniem. Od lat chciałem tworzyć muzykę wyrafinowaną i złożoną, a jednocześnie przystępną. Muzyka instrumentalna jest trudna do zrozumienia. Arko jest ugruntowaną pozycję, jest odpowiednią osobą, aby wprowadzić indyjski głos, a nie muzykę indyjską, ale współczesne oblicze muzyki, mówi Datta.
Arko dzieli swoje nazwisko z kompozytorem muzyki z Bollywood, ale na tym podobieństwa się kończą. Współczesny miejski muzyk folk z głębokim, ochrypłym tenorem gra na hawajskim ukulele jak kora afrykańska, a afrykańskim kazoo — jednym z najstarszych instrumentów dętych blaszanym, przypominającym chwasty, do popularnego gudżarati ludowego Mero gaam katha pare, na przykład.
Gdybym nie był muzykiem, byłbym góralem, mówi. Poczucie ruchu – rzeczywistość jego matki jako uchodźcy wojennego z 1971 r. i jego dorastania wśród lewicowej polityki w kolonii uchodźców z niższej klasy średniej – wpłynęło na jego muzykę. Zacząłem rozwijać język, który nie należy do miejsca. Słyszałem w muzyce elementy z różnych krajów – trochę Persji w Indiach, Pendżabu i Afryki Zachodniej w Bengalu, reggae w pendżabskim folku. Muzyka jest językiem migracji. Dzięki niemu można wyrazić migrację, mówi muzyk impresjonistyczny.
Arko, mający siedem albumów, zagrał w 26 zespołach na całym świecie, w tym w etno-elektronicznej kolaboracji zatytułowanej Ashram. Zaczął w wieku 11 lat. W wieku 13 lat był narażony na heavy metal, a podczas wizyt w Santiniketan na ludowe formy m.in. Baul, Bhatiyali, Bhawaiya, Fakiri i Kirtan oraz Rabindrasangeet. Dla niego język prostych akordów Tagore był nowoczesny – zawierał elementy dhrupad, baithaki, tappa i bliskowschodnie. Dodaje, że w swoim czasie na scenie byli już tacy wielcy jak Eddie Durham, Django Reinhardt i Charlie Christian.
Muzyka zaczęła się dla Arko dużo wcześniej, w domu, kiedy miał dwa lata. Jego ojciec wsadzał chłopca na swój rower w drodze na targ i śpiewał mu. Jedną z takich pieśni była Shoingey liboh, ludowy utwór plemienny z Manbhum (którego fragmenty znajdują się w dzisiejszej Purulii w Zachodnim Bengalu), o cierpieniach i nadziejach górników. Odtworzy to lata później. Podniósł to, co usłyszał i zaczął się odwzajemniać. Jego matka, artystka All India Radio, upewniła się, że jej syn dobrze opanował klasyczne nuty Hindustani, nie siedząc jednak cały dzień z fisharmonią. Nauczył się jej do 10 roku życia, wrócił do śpiewania w wieku 17-18 lat, ale zrezygnował ze względu na jej ograniczony, uporządkowany zakres.
W 2001 roku zaczął jammować ze studentami braci Datta – Amyt of Pinknoise i Skinny Alley oraz późnym latynoskim perkusistą Monojit (aka Kochuda). Oto conguero grający prawdziwe kongo, podczas gdy RD Burman odwalił śmieci w Bollywood, niesłusznie przerabiając rumbę na chory numer disco, mówi Arko, odnosząc się do Monojita, który zmarł w zeszłym roku. Do swoich wpływów zalicza jednak ojca Burmana, SD Burmana, który wędrował po północnym wschodzie i wnosił do muzyki filmowej melodie ludowe, a także Baaba Maal (z Senegalu) i Ali Farka Touré (Mali).
Mieszkał we Francji w latach 2011-15, tworząc muzykę ze swoją ówczesną partnerką i harfistką Anną Tanvir (córką zmarłego nestora teatru Habiba Tanvir). Ich zespół Crossover występował na wielu festiwalach. Kiedy przenieśli się do Anglii, żeby uczyć się swoich dzieci, mówi: Nikt nas nie znał. Kręciłem się po ulicach i znalazłem się w przestrzeni, w której nikt nie wyglądał jak ja. Pomyślałem: „zdezorientujmy jeszcze bardziej tych ludzi” – ktoś w moim kolorze, mówiący po francusku, śpiewający z Afryki Zachodniej, afro-kubański, hiszpański i irlandzki. Życie osobiste i zawodowe w końcu sięgnęło dna. Chciałem dużo powiedzieć, ale nie mogłem w piosence, mówi Arko, który mówi 19 językami. Zrobił jednak osiem kompozycji w animacji zatytułowanej Lew i chomik.
W 2015 roku Bangladesz zmienił swoją pozycję ekonomiczną. Byłem w czołówce artystów, mówi Arko. Pomógł serial dokumentalny Vorsha Thakuk Bangla Gaane, koncerty na Dhaka Sufi Festival i Nepal Gypsy Jazz Festival. W Indiach śpiewał w filmach Bangla, skomponował dżingle, zaśpiewał tytułowy utwór prowadzonego przez Sourav Ganguly teleturnieju Dadagiri i wystąpił w Sa Re Ga Ma Pa (Zee Bangla). To zaprowadziło go do bengalskich salonów. Mówi: Muzyka potrzebuje 200-300 lat, by przewrócić stronę. Jesteśmy na krawędzi, zaraz zawrócimy i będziemy świadkami dramatu.