Przebudźcie się jest dostępne w YouTube. W Atul Mongia Obudzony , kobieta wraca do domu do swojego czekającego męża. Kiedy wraca z pracy, on jest już w łóżku. Jest łatwość, z jaką się rozwija, cicho sugerując, że to normalna sprawa. Jej mąż jest w śpiączce. Krucha godność przyznana przez termin medyczny rozpada się, gdy patrzy się na niego osobiście. Jego zależność od niej, tak nieskomplikowana i oczywista, potęguje jego nieświadomość. Układa mu włosy, smaruje mu usta ciastem w rocznicę ich urodzin. Całuje go na dobranoc. 23-minutowy film opowiada o jej życiu, które pod względem podręcznikowym jest jednoznacznie tragiczne.
Sameera (Ishika Motwane) jest odnoszącym sukcesy fotografem. Prowadzi pary zza kamery, mówiąc im, jak się trzymać. Jest wyszkolona do przywoływania towarzystwa, a ze swojej strony wie, jak je podtrzymywać. Niezawodnie wraca do męża. Spotyka z nim swoich przyjaciół. Świętuje ich małżeństwo z nim u jej boku. Jest to ciekawy układ, w którym kobietę traktuje się z litością lub pogardą; jej życie może być oceniane jako toczące się zbyt wolno lub pospiesznie. Ale pokręcony i pomysłowy film Mongii opiera się tak oczywistej lekturze. Zamiast skupiać się na nich, skupia się na niej. W ten sposób pozorna dysfunkcjonalność ich małżeństwa służy jako krytyka funkcjonalności małżeństw.
Jego rola w aranżacji — bierna, pozbawiona możliwości wyboru — jest doskonale znajoma. Peryferyjna obecność męża przywołuje centralną egzystencję żon w małżeństwie. Film krótkometrażowy zdaje sobie sprawę z tej zabawnej ironii. W pewnym momencie wciąż siedzi na krześle, a ona przygotowuje się do wyjścia. W innym przypadku Sameera dzieli się szczegółami swojej pracy z przyjaciółmi, podczas gdy mąż uczestniczy niemy. Mongia dobija do sedna ukrytej ironii, gdy koleżanka ze stołu nalega, by Sameera nie rezygnowała z możliwości zawodowych ze względu na obecną sytuację, a drugi mężczyzna wtrąca się, by przypomnieć, że mąż nie ma nic do powiedzenia.
Ale ta narracja o zamianie płci jest podkopana przez prawdziwą troskę Sameery o swojego męża. Traktuje go czule, angażuje w swoje działania, strzeże jego stanu przed obcymi, ogląda z nim telewizję. Jakby była bezinteresowna. Pozornie jest to jej zwalnianie z obowiązków małżeńskich, ale Obudzony podkreśla, że chodzi o coś więcej. Nieustanny uśmiech igrający na jej ustach – Motwane to rewelacja – sygnalizuje jej radość z tej aranżacji. I dzięki tej chęci film podważa narracyjną politykę opieki.
Opieka jest zasadniczo aktem bezinteresownym. Wymaga stawiania innych przed sobą, dawania tego, co możesz. Ale Mongia odkrywa swoją ukrytą wzajemność; rozpoznaje przestrzeń do rekompensaty nawet wtedy, gdy żądanie dotyczy bezwarunkowej oferty. Ujawnia to, na co taki układ może pozwolić osobie, której domyślną postawą jest bycie bezinteresownym: licencję na bycie samolubnym.
W miarę rozwoju filmu dowiadujemy się, że Sameera w średnim wieku była kiedyś życiem imprezy. Mogłaby wypić każdego mężczyznę, przypomina jej przyjaciółka. A jednak retrospekcje z jej małżeństwa przedstawiają ją inną. W pewnym momencie widzimy sceny z imprezy, w innym. Ale tym razem to jej mąż jest w centrum uwagi, na którą spokojnie patrzy. W innym fragmencie z przeszłości wracają do domu. Informuje o nowej ofercie pracy, którą planuje podjąć i jednocześnie prosi ją o relaks, cieszenie się życiem. To subtelne odniesienia, ale implikacja jest jasna: małżeństwo dotyczyło jego. Że chociaż byli partnerami, nie byli na równych prawach. Że to jego historia, a ona była świadkiem. Ta obecna sytuacja, jakkolwiek makabryczna, pozwala jej kontrolować jego życie i – co za tym idzie – przejąć kontrolę nad własnym. Opieka nad nim sankcjonuje ją do dbania o siebie.
Na wiele sposobów, Obudzony przypomina Kislaya Aise Hee (2019) , wzruszający film przedstawiający nową radość życia wdowy po śmierci męża. W obu przypadkach ich partnerzy nie są pod pręgierzem jako źli ludzie. Ale to, że ich nieobecność, w jakimkolwiek stopniu, może być wyzwalająca, pokazuje, że emancypacja kobiet jest w najlepszym wypadku fortuną, a w najgorszym negocjacją.