Projekt artystyczny Nilanjany Nandy „Cover Uncover” kwestionuje sposób, w jaki postrzegamy bibliotekę

Inspiracją do projektu, który kończy się 9 grudnia, była dla Nandy wizyta w czytelniach w Kochi i okolicach.

Biblioteka Maxa Muellera Bhavana, biblioteka Pepper House w Fort Kochi, biblioteki delhi, Nilanjana NandyZ biblioteki w Max Mueller Bhavan Zdjęcie: (Annette Jacob)

Biblioteka w Max Mueller Bhavan w Delhi nosi dość wyrazisty wygląd. Wszystkie książki, płyty DVD i CD leżą w gazetach, ich tytuły są ukryte i niewidoczne pod codziennymi wiadomościami, nie dając żadnych wskazówek co do ich zawartości. Odwiedzający i czytelnicy spotykają się z szokiem i zaskoczeniem, ponieważ pokazują swoje unikalne tendencje w zależności od posiadanej osobowości.



Przeglądając zawartość książek, mozolnie, z braku okładek, niektórzy poddają się, inni cierpliwie przekopują się przez część swoich zainteresowań literaturą, podróżami lub filozofią, wyciągając każdą książkę na raz i przeglądając jej zawartość.



Po omówieniu książek w bibliotece Pepper House w Fort Kochi w taki sam sposób, jak podczas rezydencji zorganizowanej przez Kochi Biennale Foundation w zeszłym roku, Nandy, wykładowca College of Art w Delhi, omówiła prawie 13.000 pozycji z całych mediów w bibliotece tutaj.



Nandy, która ukończyła studia magisterskie z malarstwa na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Maharaja Sayajirao w Barodzie, kwestionuje sposób, w jaki wchodzimy do biblioteki i uzyskujemy dostęp do jej różnorodnej kolekcji książek za pomocą jej ćwiczenia performatywnego „Cover Uncover”, będącego częścią roku Goethe Institut -długi projekt artystyczny „Pięć milionów incydentów”.

Artysta z Gurgaon mówi: „Co się stanie, jeśli pewnego pięknego dnia ta różnorodność zostanie wybita i wszystko stanie się jednorodne. Teraz mamy wszystko w jednej skali. Wszystkie tytuły są ukryte. Co się dzieje, gdy wszystko staje się jednolite. Przychodzimy z przekonaniem, że te książki są nam potrzebne. Ale jeśli ta przestrzeń zostanie przekształcona, to co zrobimy.



W ciągu ostatnich dwóch miesięcy grupa czterech do pięciu studentów sztuki pomagała Nandy w jej staraniach o przeczytanie tysięcy książek w bibliotece. Mówiąc o monotonii wykonywanego zadania, mówi, badam powtarzalność tego, jak niektórzy z nas robią to samo każdego dnia i tak też spędza się życie. To jak praca.



jakie drzewa mają fioletowe kwiaty

Inspiracją do projektu, który kończy się 9 grudnia, była dla Nandy wizyta w czytelniach w Kochi i okolicach. Czytelnie są głównie zdominowane przez mężczyzn, do których prawie nie chodzi kobiety, z wyjątkiem spotkań. Ale wieczorem zamienia się w mały klub z tablicami do karomów. Jako ćwiczenie performatywne każdego ranka odwiedzałem różne czytelnie, siadałem i czytałem tam moją gazetę. Ponieważ prawie żadna kobieta tam nie chodziła, ja zajmowałam tam przestrzeń, mówi. W zależności od tego, które partie założyły czytelnie, gazety i książki odzwierciedlają ten rodowód.

Mówi, ja też patrzyłam na to, jak patrzymy na gazety jako na okno na świat, ale tam też gazeta była rodzajem indoktrynacji.



rośliny rosnące jak winorośl

Reakcja odwiedzających bibliotekę jest sama w sobie rewelacją. Widzimy wchodzącą kobietę, a gdy nie można znaleźć interesującej ją książki, mowa ciała daje do zrozumienia, że ​​nie chce wejść w taką przestrzeń, która nie jest dla niej przydatna.



Wskazuje bibliotekarzowi, gdzie według niej może być książka, i cofa się. Kolejne dziecko, pełne cierpliwości, przegląda wszystkie tytuły w dziale dziecięcym. Jest to dla mnie intrygujące ze względu na rodzaj cierpliwości, jaką ma w swoim wieku, mówi Nandy, wskazując na jeszcze jednego członka, który nie mogąc znaleźć konkretnego tytułu, szybko zerwał jedną z okładek gazety, aby zerknąć na tytuł. .

Jeden z widzów tego projektu podszedł do Nandy i ujawnił, jak artysta prawie cofa kanał Amazon i Google. Nandy szybko wskazuje, jak nasz sposób czytania, czy to artykuł, książka, czy muzyka, której słuchamy, w momencie, gdy szukam czegoś w sieci, pojawia się kanał, który natychmiast do mnie przychodzi, a który nie jest mój wybór, ale Amazon lub Google.



To prawie jak w starych radiach, gdzie ciągle kręci się gałką w poszukiwaniu konkretnego kanału, a przy tym jest jakiś szum i nagle coś. Uważamy, że nie jest tak źle i że możemy to usłyszeć jeszcze przez jakiś czas.