Zdecydowanie jest to książka dla hipsterów, którzy przeżyli koniec lat 60., doświadczyli psychodelii tamtych czasów i przeszli przez ogromne szaleństwo Beatlemanii. Nazwa: Przez wszechświat
Autor: Raduj się Bose
Publikacja: Losowy dom pingwina
Strony: 320
Cena: 699 zł
Across the Universe autorstwa Ajoy Bose to lektura obowiązkowa — nie tylko jako książka o Beatlemanii, ale także jako książka badająca czasy, w których całe nowe pokolenie przekraczało ideę lepszego świata wolnego od nienawiści, niesprawiedliwości społecznej, dogmatycznej religijności i zasad które zostały narzucone przez starsze pokolenie i narzucone młodym życiu. Globalna młodzież dopiero zaczynała odkrywać, jak powinno wyglądać życie i co to znaczy żyć.
Zdecydowanie jest to książka dla hipsterów, którzy przeżyli koniec lat 60., doświadczyli psychodelii tamtych czasów i przeszli przez ogromne szaleństwo Beatlemanii. Właściwie może to być również dla tych nie-hipsterów, którzy byli na peryferiach całej tej subkultury, ale nie angażowali się wystarczająco głęboko, aby poczuć nową falę. Zdecydowanie polecam go nowym dzieciakom na bloku, które tylko słyszały o czasach i nie miały okazji tego doświadczyć, ale były wielkimi wielbicielami Fab Four. W tym sensie jest to książka dla wszystkich. Bose zaskoczył mnie jak Sidharth Bhatia, który napisał India Psychedelic. Znałem ich obu jako dziennikarzy politycznych. Bardzo dobrze zrobili, pisząc dobrze zbadane historie z czasów, które wciąż pamiętają i kochają – wieku miłości, muzyki i nieszkodliwej marihuany.
Początkowo myślałem, że książka upamiętnia 50 lat Beatlesów w Rishikesh, więc spodziewałem się czegoś zupełnie innego. Ale czytając Across the Universe, byłem mile zaskoczony, widząc, że Bose rzeczywiście udokumentował podróż Beatlesów przez ich czasy sławy, fortuny i niepewności, zarówno muzycznie, jak i osobiście, prowadząc ich do Maharishi Mahesh Yogi i Rishikesh. I słusznie.
Ale czułem, że Bose przegapił transformację, przez którą przeszedł Rishikesh, z dużymi grupami młodych ludzi z prawie całych Indii, którzy zgromadzili się wokół aszramu Maharishi Mahesh Yogi, aby rzucić okiem na Beatlesów. To było jak festiwal, świętowanie. Niektórzy siedzieli na drzewach, niepewnie mając nadzieję, że zobaczą z lotu ptaka Beatlesów kręcących się w aśramie – i być może złapią Lennona nago, z czego był bardzo dobrze znany. Niektórzy czekali na wieści o swoich ruchach, mając nadzieję, że przejdą obok. Był też jeden kłamca, który pobiegł krzycząc, John dotknął mojego aparatu! John dotknął mojego aparatu… Ale spadł na lata głuche. Pierwszy rozdział, „Pamięć z pamiętnika indyjskiego nastoletniego fana Beatlesów” – który okazuje się być wspomnieniem Juga Suraiyi – wyjaśnia to szaleństwo w Indiach. Uznał strup tuż pod łokciem jako najważniejszą ranę spowodowaną przez Johna Lennona. Pisze, że przez wiele lat trzymałem go bezpiecznie w plastikowej torbie w mojej szafce obok stosu bielizny. Gdyby go nie zgubił, mógłby dziś sprzedać go za miliony na aukcji. Był taki dzień, kiedy krążyły pogłoski, że Beatlesi odwiedzą Khadi Gramodyog Bhavan i wszyscy pospieszyli tam, ku oszołomieniu, a może i irytacji miejscowych.
Bose przegapił sklep Gobind Pandey, który rozszerzył się na Jai Guru Café, gdzie młodzi artyści grali piosenki Beatlesów w nadziei, że zespół je usłyszy. Zgromadziła wszystkie dzieciaki z tak odległych miast jak Madras i Bangalore, Bombaj i Kalkuta, jak na festiwalu, podczas gdy Gobind Pandey pobiegł aż do banku i zebrał bezwarunkową życzliwość. To tylko sugestia, ale być może Bose, ze swoją widoczną pasją do Beatlesów, mógłby napisać kolejną książkę o Beatlesach w Rishikesh, która rozprzestrzeniłaby emocje związane z Beatlemania daleko i szeroko.
Chociaż historie biograficzne, które obejmują Across the Universe, są wymienione w kilku książkach i zagorzali Beatlesi przeczytali je wszystkie, są pewne poruszające fragmenty, których być może pominąłem w innych książkach. Na przykład manipulacja sojuszami między tą czwórką przez Paula McCartneya i jego wyraźna tendencja do bycia maniakiem kontroli. Niepewność i frustracje były częścią ich podróży do Transcendentalnej Medytacji, cokolwiek to oznaczało! I to wychodzi bardzo dobrze.
Across the Universe opowiada o radościach i dylematach, przez które przeszli Beatlesi w związku z ich życiem osobistym. Yoko Ono, Brian Epstein, Aldous Huxley i ich przyjaciel dentysta, z których wszyscy mieli wielki wpływ na Fab Four, uciekali się do narkotyków i halucynogenów. Nie zdawałem sobie również sprawy, że Paulowi zajęło sporo czasu, zanim uległ kulturze narkotykowej.
Cieszę się, że Bose wspomina o Angadis. Ich syn Darien był moim wspaniałym przyjacielem i zwykł opowiadać mi historie o Beatlesach. Był szczególnie fanem George'a Harrisona i kiedy odwiedził mnie w Indiach, po prostu owinął się kołdrą, najwyraźniej tak jak George. W tamtych czasach, w moim wieku, uważałem to za rewolucyjne. Ayana i Patricia Angadi z Azjatyckiego Koła Muzycznego przedstawiły George'a nauczycielowi sitaru, a następnie Ravi Shankarowi. Birendra Shankar (nie spokrewniony z Udayem i Ravim Shankarem) należy uznać za część tej historii, ponieważ za pośrednictwem swojej organizacji Sanskriti zabrał indyjskich muzyków klasycznych o wielkiej reputacji do Londynu i przedstawił ich brytyjskiej publiczności. Osobiste wywiady Bose z Patti Boyd i innymi są bardzo odkrywcze i zamiast o nich pisać, pozostawiam to czytelnikom, aby się oświecili.
drzewa, które rosną prosto i wąskie
Książka została wydana w odpowiednim czasie, a przekazy religijne i hindutva polaryzują ludzi. Bada nowy świt duchowości, która niesie przesłanie inkluzywności religii. Across the Universe celebruje tę duchowość wraz z psychodelią lat 60. i 70. Jai Gurudeva (to refren piosenki Across the Universe)!